- Serio?- spytałam lekko przestraszona.
- No tak. Chcę żebyś poznała moją rodzinę. Czy to coś dziwnego?
- Nie. Dobra, zgadzam się ale pod małym warunkiem. - powiedziałam zagryzając lekko wargę.
- Nie, nie będziesz rządzić pilotem. - powiedział śmiejąc się.
- Och zamknij się! - walnęłam go w ramię- Nie o to mi chodziło. Skoro ja mam poznać Twoją rodzinkę, to Ty jedziesz ze mną na urodziny mojego brata.
- Czyli mam poznać szwagra? Spoko, myślę że dam radę - wyszczerzył się.
Ja natomiast zaśmiałam się i poszłam do kuchni mówiąc cicho.
- Ach naiwny myśli że w moim bracie będzie miał największy problem. - i znowu się zaśmiałam.
Czeka na niego cała rodzinka i przyjaciele. To będzie dobre.- pomyślałam.
Zrobiłam sobie zieloną herbatkę, chwyciłam jabłko w tym samym kolorze i poszłam do salonu. Wyciągnęłam laptopa i postanowiłam nadrobić seriale. Na pierwszy ogień poszedł mój ukochany Sherlock.
Rozłożyłam się wygodnie i zaczęłam oglądać. Po chwili mój chłopak rozłożył się na mnie.
- Spadaj grubasie! Serial oglądam. - warknęłam i starałam się go zrzucić.
- Ej, ej chudzielcu! Ważę tylko 93 kg więc bujaj rajstopy!- dźgnął mnie w żebra i zaczął całować po szyi.
- Kochanie Ty moje największe pohamuj trochę te swoje zapędy seksualne i daj mi skończyć. Obiecuję że po tym odcinku zajmę się Tobą. - powiedziałam poruszając charakterystycznie brwiami.
Westchnął głęboko, pocałował mnie i rozłożył się na moich nogach.
- Skarbie, a od kiedy Ty Sherlocka oglądasz?- spytał po chwili.
- Oj od niedawna. Wciągnął mnie.
Godzinę później.
Uff genialny odcinek. Uwielbiam Benedicta. I ten jego akcent. Awwww.
- Dobra Skarbie skończyłam. To na czym my to.. - powiedziałam ale nie skończyłam gdyż zobaczyłam najsłodszy widok jaki kiedykolwiek widziałam.
Mianowicie zobaczyłam mojego przystojniaka śpiącego zwiniętego w kulkę.
Wyswobodziłam się z jego uścisku i pomknęłam po aparat. Cyknęłam mu kilka fotek i przykryłam go kocem. Spojrzałam na zegar. Jako że było już po południu przebrałam się w letnią sukienkę, nałożyłam balerinki i ruszyłam z aparatem na spacer. Oczywiście najpierw napisałam kartkę mojemu Romeo żeby się nie martwił "Skarbie poszłam na spacer. Kocham, N."
Ruszyłam przed siebie. Szłam przez park i zobaczyłam dwójkę dzieci bawiących się na huśtawce. Wyglądali tak uroczo że aż nie mogłam się oprzeć i zrobiłam im zdjęcie. Pochodziłam jeszcze chwilę cały czas cykając fotki.
- Przepraszam panią. Czy mogłaby nam pani zrobić zdjęcie?- zapytał mnie ktoś za mną.
Obróciłam się i zobaczyłam Michała Kubiaka z Moniką i małą Polą.
- O rany co tu robicie? - zapytałam prawie krzycząc.
Od razu rzuciłam się by wy przytulać Miśka i małą.
- A no wpadliśmy by odwiedzić Ignaczaków. To co z tymi zdjęciami? - zapytał śmiejąc się Michał.
- Takich modelów jak Wy to ze świecą szukać. Piszę się na to. - wyszczerzyłam się w jego kierunku.
- A gdzie twój facet? - spytała Monika.
- Hmm. Aktualnie śpi. Usnął jak oglądaliśmy mój serial.- uśmiechnęłam się do niej, co odwzajemniła momentalnie.
- Pamiętniki z Wakacji? - podchwycił temat Kubiak.
- Nie, Sherlock frajerze. - powiedziałam i pokazałam mu język.
- Też to oglądasz? Serio? O matko uwielbiam Benedicta!! - powiedziała podekscytowana Monika.
I zaczęłyśmy nawijać o serialu. W między czasie porobiłam im genialne (nie chwaląc się ) zdjęcia.
Po jakimś czasie postanowiliśmy wstąpić do kawiarni.
Zamówiłam moje ulubione tiramisu gdy nagle zadzwonił mój telefon.
- Słucham?- odebrałam.
- Kochanie, gdzie jesteś? Martwiłem się jak nie znalazłem Cię w domu.- powiedział smutnym głosem mój ukochany.
- Skarbie jestem w kawiarni z państwem Kubiak i przeuroczą Polą. Spotkałam ich w parku.
- Michał jest w Rzeszowie? - zapytał zdziwiony.
- No jest, a raczej są.
- No to zaproś ich do nas. - zaśmiał się.
- Dobra. Kocham Cię.
- A ja Ciebie.
***
Nooowyyyyy :D Długo mi zeszło pisanie tego rozdziału ale to taki szczegół :D
Czytasz+ komentujesz=Motywujeeesz!
Całuski,
Rudzielec
poniedziałek, 2 czerwca 2014
piątek, 2 maja 2014
Rozdział 38.
włącz:
Obudziłam się jakoś po ósmej, bo ktoś dobijał się do mnie na telefon. Nie patrząc na wyświetlacz zgarnęłam komórkę i szybko wyszłam z sypialni by tylko nie obudzić mojego ukochanego. Odebrałam i zaczęłam robić sobie kawę.
- Halo?- powiedziałam głośno ziewając.
- Już Ci mówiłem, że za halo w mordę walo. Obudziłem panienkę? - zaśmiał się Karol.
- Ależ skąd! Przerwałeś jedynie moje patrzenie na powieki słońce.- wyszczerzyłam się ale po chwili przypomniałam sobie, że on tego nie widzi i strzeliłam sobie z otwartej dłoni w czoło.
Usłyszałam śmiech po drugiej stronie.
- Niech zgadnę. Wyszczerzyłaś się ale skapnęłaś się że, ja tego nie widzę i ze swojej głupoty przybiłaś sobie głośnego facepalm`a. A teraz masz wytrzeszczone oczyska. - zachichotał Kłos.
- Brawo Sherlocku ale jak Ty to..- zaczęłam.
- Oj kochana, no kto jak kto ale ja Cię już troszku znam.
Zaczęłam się śmiać. No tak, to prawda. Znamy się jak łyse konie. Jest dla mnie tak samo ważny jak Alek, Igła czy Piotruś.
- Dobra, my tu gadu gadu, a Ty coś pewnie ode mnie chcesz.
- Kiedy mnie Mała odwiedzisz? Stęskniliśmy się wszyscy za Tobą. Zwłaszcza ja i Winiar. No i jeszcze Zati truje mi dupe... - powiedział to tak wesołym głosem, że nie dało się nie uśmiechnąć.
- Karol, wiesz że Cię kocham ale z takim pytaniem równie dobrze mogłeś zadzwonić troszku później. A tak na serio to nie wiem kiedy. Mogę zgarnąć mojego pięknego? - zapytałam z uśmieszkiem.
- Pięknego? To już nie jesteś z Paulem? - zaśmiał się.
- Głupi jesteś.
- Też Cię kocham. Dobra bier go. I dawaj mi tu znać kiedy.
- Na telefon?
- Nie wiem. Telefon, Fejs, Gadu, Skype, znaki dymne . Masz wielki wybór słonko.
- Dobra idę robić mojemu śniadanko. Trzym się i Olkę pozdrów.
- Ja też chcę śniadanie! Dziękuje . Na razie Malutka.- powiedział, cmokną do słuchawki i rozłączył się.
Ja natomiast włączyłam sobie Eskę TV gdzie leciała właśnie moja ulubiona piosenka i wzięłam się za śniadanko.
- And I know you wish for more, and i know you try. And now you realize, you know the time is right. - zaśpiewałam razem z Sharon den Adel.
Postawiłam na naleśniki więc wyciągnęłam potrzebne składniki i po chwili ciasto było gotowe do smażenia.
Przez cały czas gdy "gotowałam" mówiłam sobie Kocham tą kuchnię. Kocham tą kuchnię.
Może to dziwne ale naprawdę tak było. Kochałam kuchnię, sypialnie, calutkie mieszkanie. Myślicie pewnie że jestem materialistką, że zależy mi tylko na pieniądzach ale to nie prawda. Kochałam to wszystko ponieważ całą tą siedzibę bo była przesiąknięta Paulem. Wszędzie czułam jego obecność, jego zapach. Po prostu jego.
- Kurwa!- krzyknęłam .
Tak się rozmarzyłam że spaliłam jednego pieprzonego naleśnika.
- Jezus Maria! Wszystko w porządku? Nic Ci się nie stało? Co tak śmierdzi? Boże, pali się? - wpadł Paul do kuchni i zasypał mnie gradem pytań.
Zarumieniłam się, przygryzłam wargę i spojrzałam na swoje stopy.
- Chciałam Ci zrobić śniadanie ale sama myśl o Tobie mnie rozpraszała... No i spaliłam naleśnika.
Zaśmiał się cicho.
- Jesteś urocza gdy się czegoś wstydzisz.- powiedział unosząc lekko mój podbródek i całując mnie lekko.
Otworzyliśmy okna by choć trochę wywietrzyć mieszkanie. Zjedliśmy to co mi wyszło, ubraliśmy się i poszliśmy na spacer. Jako że chłopcy i ja mieliśmy wolne poszliśmy na spacer. Oczywiście z moim wiernym przyjacielem aparatem. Szliśmy sobie wesoło gdy nagle zobaczyliśmy uroczą, starszą parę siedzącą na ławeczce.
- Kochanie, spójrz. - powiedziałam i wskazałam na nich głową.
- My też będziemy tacy szczęśliwi. Albo nawet bardziej. - powiedział mocniej ściskając moją rękę.
Przystanęłam i spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Kocham Cię tak bardzo że nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. - powiedziałam szczerze.
- Ja też Cię kocham. Jesteś najwspanialszą osobą w całym moim życiu. Chciałbym żebyś poznała moją rodzinę.
***
Oto i nowy rozdzialik.
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz!
Zapraszam Was na mojego drugiego bloga :)
http://come-and-look-what-are-you-doing.blogspot.com/
Całuję
Rudzielec
Obudziłam się jakoś po ósmej, bo ktoś dobijał się do mnie na telefon. Nie patrząc na wyświetlacz zgarnęłam komórkę i szybko wyszłam z sypialni by tylko nie obudzić mojego ukochanego. Odebrałam i zaczęłam robić sobie kawę.
- Halo?- powiedziałam głośno ziewając.
- Już Ci mówiłem, że za halo w mordę walo. Obudziłem panienkę? - zaśmiał się Karol.
- Ależ skąd! Przerwałeś jedynie moje patrzenie na powieki słońce.- wyszczerzyłam się ale po chwili przypomniałam sobie, że on tego nie widzi i strzeliłam sobie z otwartej dłoni w czoło.
Usłyszałam śmiech po drugiej stronie.
- Niech zgadnę. Wyszczerzyłaś się ale skapnęłaś się że, ja tego nie widzę i ze swojej głupoty przybiłaś sobie głośnego facepalm`a. A teraz masz wytrzeszczone oczyska. - zachichotał Kłos.
- Brawo Sherlocku ale jak Ty to..- zaczęłam.
- Oj kochana, no kto jak kto ale ja Cię już troszku znam.
Zaczęłam się śmiać. No tak, to prawda. Znamy się jak łyse konie. Jest dla mnie tak samo ważny jak Alek, Igła czy Piotruś.
- Dobra, my tu gadu gadu, a Ty coś pewnie ode mnie chcesz.
- Kiedy mnie Mała odwiedzisz? Stęskniliśmy się wszyscy za Tobą. Zwłaszcza ja i Winiar. No i jeszcze Zati truje mi dupe... - powiedział to tak wesołym głosem, że nie dało się nie uśmiechnąć.
- Karol, wiesz że Cię kocham ale z takim pytaniem równie dobrze mogłeś zadzwonić troszku później. A tak na serio to nie wiem kiedy. Mogę zgarnąć mojego pięknego? - zapytałam z uśmieszkiem.
- Pięknego? To już nie jesteś z Paulem? - zaśmiał się.
- Głupi jesteś.
- Też Cię kocham. Dobra bier go. I dawaj mi tu znać kiedy.
- Na telefon?
- Nie wiem. Telefon, Fejs, Gadu, Skype, znaki dymne . Masz wielki wybór słonko.
- Dobra idę robić mojemu śniadanko. Trzym się i Olkę pozdrów.
- Ja też chcę śniadanie! Dziękuje . Na razie Malutka.- powiedział, cmokną do słuchawki i rozłączył się.
Ja natomiast włączyłam sobie Eskę TV gdzie leciała właśnie moja ulubiona piosenka i wzięłam się za śniadanko.
- And I know you wish for more, and i know you try. And now you realize, you know the time is right. - zaśpiewałam razem z Sharon den Adel.
Postawiłam na naleśniki więc wyciągnęłam potrzebne składniki i po chwili ciasto było gotowe do smażenia.
Przez cały czas gdy "gotowałam" mówiłam sobie Kocham tą kuchnię. Kocham tą kuchnię.
Może to dziwne ale naprawdę tak było. Kochałam kuchnię, sypialnie, calutkie mieszkanie. Myślicie pewnie że jestem materialistką, że zależy mi tylko na pieniądzach ale to nie prawda. Kochałam to wszystko ponieważ całą tą siedzibę bo była przesiąknięta Paulem. Wszędzie czułam jego obecność, jego zapach. Po prostu jego.
- Kurwa!- krzyknęłam .
Tak się rozmarzyłam że spaliłam jednego pieprzonego naleśnika.
- Jezus Maria! Wszystko w porządku? Nic Ci się nie stało? Co tak śmierdzi? Boże, pali się? - wpadł Paul do kuchni i zasypał mnie gradem pytań.
Zarumieniłam się, przygryzłam wargę i spojrzałam na swoje stopy.
- Chciałam Ci zrobić śniadanie ale sama myśl o Tobie mnie rozpraszała... No i spaliłam naleśnika.
Zaśmiał się cicho.
- Jesteś urocza gdy się czegoś wstydzisz.- powiedział unosząc lekko mój podbródek i całując mnie lekko.
Otworzyliśmy okna by choć trochę wywietrzyć mieszkanie. Zjedliśmy to co mi wyszło, ubraliśmy się i poszliśmy na spacer. Jako że chłopcy i ja mieliśmy wolne poszliśmy na spacer. Oczywiście z moim wiernym przyjacielem aparatem. Szliśmy sobie wesoło gdy nagle zobaczyliśmy uroczą, starszą parę siedzącą na ławeczce.
- Kochanie, spójrz. - powiedziałam i wskazałam na nich głową.
- My też będziemy tacy szczęśliwi. Albo nawet bardziej. - powiedział mocniej ściskając moją rękę.
Przystanęłam i spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Kocham Cię tak bardzo że nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. - powiedziałam szczerze.
- Ja też Cię kocham. Jesteś najwspanialszą osobą w całym moim życiu. Chciałbym żebyś poznała moją rodzinę.
***
Oto i nowy rozdzialik.
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz!
Zapraszam Was na mojego drugiego bloga :)
http://come-and-look-what-are-you-doing.blogspot.com/
Całuję
Rudzielec
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Liebster Award
Zostałam nominowana przez blog : http://volleyball-and-me.blogspot.com
A oto jej pytania.
1. Dlaczego siatkówka?
- Kocham ten sport za siatkarzy którzy nigdy się nie poddają. Potrafią postawić siatkówkę nad wszystko inne. Cenię ich za to bardzo.
2.Ulubiony siatkarz polski i zagraniczny?
- Ojej. Ciężko mi wybrać jednego. Kocham ich wszystkich. Z zagranicznych cenię Oliega Achrema, Matta Andersona i Dicka Kooya. Natomiast z naszych siatkarzy..hm.. na pewno Krzysiu Ignaczak, Łukasz Żygadło, Michał Winarski i wiele innych.
3.Jakie sposoby na nudne dni?
- Dobra książka bądź film. Ale także spotkania z przyjaciółmi.
4.Jakie książki polecasz?
- Hmm... seria "50 twarzy Greya", "Płomień Crossa" oraz seria "Upadli".
5.Jakie filmy polecasz?
- " Kocha.Lubi.Szanuje." , " Połączenie", " 3 metry nad niebem" i wszystkie te na podstawie książek Nicolasa Sparksa.
6. Gdyby nie siatkówka to...
- ... to muzyka.
7. Ulubiony klub?
- Asseco Resovia Rzeszów ale też kibicuję Skrze Bełchatów.
8. Jak radzisz sobie ze stresem?
- Hmm. Chyba nie radzę.
9.Byłaś kiedyś na meczu siatkówki?
- Tak, byłam na meczu, co prawda ligowym ale emocji było co nie miara.
10. Za co kochasz siatkówkę?
- Chyba odpowiedziałam na to pytanie w pierwszym punkcie. :D
Do dalszej gry nominuję :
http://kiedy-spotkalam-siatkarskiego-jego.blogspot.com/
http://corka-dziwki.blogspot.com/
http://byc-zagadka.blogspot.com/
A o to moje pytanka.
1. Jaki inny sport poza siatkówką?
2. Ulubiony siatkarz/siatkarka?
3. Kto i dlaczego jest Twoim autorytetem?
4. Jakiemu klubowi kibicujesz?
5. Jakiej muzyki słuchasz?
6. Stephan Antiga, Andrea Anastasi czy Daniel Castellani?
7. Podoba Ci się wybór 26 naszego nowego szkoleniowca?
8. Piosenka która najbardziej kojarzy Ci się z siatkówką?
9. Byłaś na jakimś meczu?
10. Dlaczego siatkówka?
Dzięki Beata za nominację :*
A co do rozdziału.. przepraszam. Musze zawiesić oba blogi do maja. Gimbusy piszą testy, więc wio Rudzielcu do nauki.
Dziękuje za mnóstwo wyświetleń,
Kocham Was <3
Rudzielec.
A oto jej pytania.
1. Dlaczego siatkówka?
- Kocham ten sport za siatkarzy którzy nigdy się nie poddają. Potrafią postawić siatkówkę nad wszystko inne. Cenię ich za to bardzo.
2.Ulubiony siatkarz polski i zagraniczny?
- Ojej. Ciężko mi wybrać jednego. Kocham ich wszystkich. Z zagranicznych cenię Oliega Achrema, Matta Andersona i Dicka Kooya. Natomiast z naszych siatkarzy..hm.. na pewno Krzysiu Ignaczak, Łukasz Żygadło, Michał Winarski i wiele innych.
3.Jakie sposoby na nudne dni?
- Dobra książka bądź film. Ale także spotkania z przyjaciółmi.
4.Jakie książki polecasz?
- Hmm... seria "50 twarzy Greya", "Płomień Crossa" oraz seria "Upadli".
5.Jakie filmy polecasz?
- " Kocha.Lubi.Szanuje." , " Połączenie", " 3 metry nad niebem" i wszystkie te na podstawie książek Nicolasa Sparksa.
6. Gdyby nie siatkówka to...
- ... to muzyka.
7. Ulubiony klub?
- Asseco Resovia Rzeszów ale też kibicuję Skrze Bełchatów.
8. Jak radzisz sobie ze stresem?
- Hmm. Chyba nie radzę.
9.Byłaś kiedyś na meczu siatkówki?
- Tak, byłam na meczu, co prawda ligowym ale emocji było co nie miara.
10. Za co kochasz siatkówkę?
- Chyba odpowiedziałam na to pytanie w pierwszym punkcie. :D
Do dalszej gry nominuję :
http://kiedy-spotkalam-siatkarskiego-jego.blogspot.com/
http://corka-dziwki.blogspot.com/
http://byc-zagadka.blogspot.com/
A o to moje pytanka.
1. Jaki inny sport poza siatkówką?
2. Ulubiony siatkarz/siatkarka?
3. Kto i dlaczego jest Twoim autorytetem?
4. Jakiemu klubowi kibicujesz?
5. Jakiej muzyki słuchasz?
6. Stephan Antiga, Andrea Anastasi czy Daniel Castellani?
7. Podoba Ci się wybór 26 naszego nowego szkoleniowca?
8. Piosenka która najbardziej kojarzy Ci się z siatkówką?
9. Byłaś na jakimś meczu?
10. Dlaczego siatkówka?
Dzięki Beata za nominację :*
A co do rozdziału.. przepraszam. Musze zawiesić oba blogi do maja. Gimbusy piszą testy, więc wio Rudzielcu do nauki.
Dziękuje za mnóstwo wyświetleń,
Kocham Was <3
Rudzielec.
piątek, 4 kwietnia 2014
Rozdział 37
włącz
- A właśnie, miałem się Ciebie o coś zapytać. -powiedział po chwili kiedy był pewny że już nie zasnę.
Spojrzałam na niego zaciekawiona. Już otwierał usta by mi w końcu zadać to pytanie ale nagle pomiędzy siedzeniami pokazała się głowa Igły.
- Oświadczać się będziesz? - zapytał poruszając brwiami.
- Kiedyś na pewno ale nie w ten sposób. - powiedział uśmiechając się szeroko.- Musisz jeszcze trochę poczekać Mała. - dodał mrugając do mnie.
Poczułam że robię się czerwona.
- Dobra Mały- zaakcentowałam specjalnie- to o co chciałeś zapytać?
- No właśnie o co? - dodał swoje trzy grosze
- Weź idź zobacz czy nie ma Cię gdzieś indziej - uśmiechnęłam się do niego słodko.
Zrobił smutną minkę, nałożył słuchawki i zamknął się w swoim świecie. Żeby całkiem się na mnie nie obraził wychyliłam się w jego stronę i dałam mu buziaka w czółko. Uśmiechnął się do mnie i puścił mi oczko. Wróciłam na swoje miejsce otulając się ciepło bluzą mojego mężczyzny. Oparłam się o szybę, wyłożyłam nogi na jego kolana i czekałam aż coś powie.
- A więc..- zaczął natomiast ja nie byłabym sobą gdybym mu nie przerwała niczym Winiar.
- Nie zaczyna się zdania od " A więc" kochanie.
- A w łeb byś nie chciała kochanie? - spytał śmiejąc się.
Pokręciłam przecząco głową i podniosłam ręce w geście kapitulacji.
- Chciałem Cię zapytać o bardzo ważną rzecz. Jesteśmy ze sobą już osiem miesięcy. - powiedział.
Już osiem miesięcy?! Jak ten czas leci. Nie wierzę że tyle zmieniło się w moim życiu. Mam wspaniałych przyjaciół za których oddałabym życie oraz najwspanialszego mężczyznę na świecie. Nie wiem co bym bez nich zrobiła. Całkowicie mnie odmienili.
-.. no a później wyjedziemy na Antarktydę i będziemy pomagać rozmnażać się pingwinom.- powiedział ze sztucznym uśmiechem.
- Co Ty..- zaczęłam.
- Znowu się wyłączyłaś. - powiedział z nutką rozżalenia w głosie.
- Przepraszam skarbie. Już Cię słucham. - powiedziałam lekko przygryzając wargę.
- Pytanie brzmi czy nie chciałabyś ze mną zamieszkać?- powiedział dość niepewnie.
- Oczywiście że tak. - odpowiedziałam szeroko się uśmiechając.
On w odpowiedzi wpił się w moje usta. Całował mnie długo i namiętnie. Jak nikt inny. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, spojrzał mi w oczy i delikatnie musną ustami mój nos. Zarumieniłam się lekko i mocno wtuliłam się w niego, a on zaczął nucić mi piosenkę .
- Tak bardzo Cię kocham- wymruczałam.
- Ja Ciebie też skarbie i nikogo więcej.
- A za kilka lat?
- To pojawi się ktoś inny kogo będę tak kochać.
- Kto?
- Wasza córka.. znam to- odpowiedział znudzony Piotrek.
- Piotreek.. I cały romantyzm szlag trafił.- powiedziałam z niesmakiem.
Dwie godziny później..
Weszliśmy w końcu do mieszkania Paula w którym już niedługo miałam zamieszkać. Wleciałam do środka i pognałam do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku pomarańczowego i wchłonęłam go natychmiastowo.
Odłożyłam szklankę na blat, podbiegłam do Paula i wskoczyłam mu na ręce. Wpiłam się w jego usta, a nasze języki zaczęły słodką walkę.Zaczęliśmy zdzierać z siebie ciuchy. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w sypialni. Mój mężczyzna położył mnie na łóżku i zaczynając od szyi pocałunkami schodził coraz niżej. Pod wpływem jego języka wiłam się z rozkoszy. Widząc moją zarumienioną z podniecenia twarz uśmiechnął się szelmowsko i ponownie wpił się w moje usta. Jednym sprawnym ruchem wszedł we mnie. Kochaliśmy się namiętnie, a całe mieszkanie wypełniało echo naszych głosów. Po wszystkim położyłam mu głowę na klatkę piersiową i szczęśliwa zasnęłam.
****
Boż jaki rozdział :D Nie wychodzą mi TAKIE sceny za co bardzo przepraszam! ;*
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i komentarze. Jesteście nieziemscy! <3
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!
Umożliwiłam komentowanie anonimów :))
Całuje,
Rudzielec
- A właśnie, miałem się Ciebie o coś zapytać. -powiedział po chwili kiedy był pewny że już nie zasnę.
Spojrzałam na niego zaciekawiona. Już otwierał usta by mi w końcu zadać to pytanie ale nagle pomiędzy siedzeniami pokazała się głowa Igły.
- Oświadczać się będziesz? - zapytał poruszając brwiami.
- Kiedyś na pewno ale nie w ten sposób. - powiedział uśmiechając się szeroko.- Musisz jeszcze trochę poczekać Mała. - dodał mrugając do mnie.
Poczułam że robię się czerwona.
- Dobra Mały- zaakcentowałam specjalnie- to o co chciałeś zapytać?
- No właśnie o co? - dodał swoje trzy grosze
- Weź idź zobacz czy nie ma Cię gdzieś indziej - uśmiechnęłam się do niego słodko.
Zrobił smutną minkę, nałożył słuchawki i zamknął się w swoim świecie. Żeby całkiem się na mnie nie obraził wychyliłam się w jego stronę i dałam mu buziaka w czółko. Uśmiechnął się do mnie i puścił mi oczko. Wróciłam na swoje miejsce otulając się ciepło bluzą mojego mężczyzny. Oparłam się o szybę, wyłożyłam nogi na jego kolana i czekałam aż coś powie.
- A więc..- zaczął natomiast ja nie byłabym sobą gdybym mu nie przerwała niczym Winiar.
- Nie zaczyna się zdania od " A więc" kochanie.
- A w łeb byś nie chciała kochanie? - spytał śmiejąc się.
Pokręciłam przecząco głową i podniosłam ręce w geście kapitulacji.
- Chciałem Cię zapytać o bardzo ważną rzecz. Jesteśmy ze sobą już osiem miesięcy. - powiedział.
Już osiem miesięcy?! Jak ten czas leci. Nie wierzę że tyle zmieniło się w moim życiu. Mam wspaniałych przyjaciół za których oddałabym życie oraz najwspanialszego mężczyznę na świecie. Nie wiem co bym bez nich zrobiła. Całkowicie mnie odmienili.
-.. no a później wyjedziemy na Antarktydę i będziemy pomagać rozmnażać się pingwinom.- powiedział ze sztucznym uśmiechem.
- Co Ty..- zaczęłam.
- Znowu się wyłączyłaś. - powiedział z nutką rozżalenia w głosie.
- Przepraszam skarbie. Już Cię słucham. - powiedziałam lekko przygryzając wargę.
- Pytanie brzmi czy nie chciałabyś ze mną zamieszkać?- powiedział dość niepewnie.
- Oczywiście że tak. - odpowiedziałam szeroko się uśmiechając.
On w odpowiedzi wpił się w moje usta. Całował mnie długo i namiętnie. Jak nikt inny. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, spojrzał mi w oczy i delikatnie musną ustami mój nos. Zarumieniłam się lekko i mocno wtuliłam się w niego, a on zaczął nucić mi piosenkę .
- Tak bardzo Cię kocham- wymruczałam.
- Ja Ciebie też skarbie i nikogo więcej.
- A za kilka lat?
- To pojawi się ktoś inny kogo będę tak kochać.
- Kto?
- Wasza córka.. znam to- odpowiedział znudzony Piotrek.
- Piotreek.. I cały romantyzm szlag trafił.- powiedziałam z niesmakiem.
Dwie godziny później..
Weszliśmy w końcu do mieszkania Paula w którym już niedługo miałam zamieszkać. Wleciałam do środka i pognałam do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku pomarańczowego i wchłonęłam go natychmiastowo.
Odłożyłam szklankę na blat, podbiegłam do Paula i wskoczyłam mu na ręce. Wpiłam się w jego usta, a nasze języki zaczęły słodką walkę.Zaczęliśmy zdzierać z siebie ciuchy. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w sypialni. Mój mężczyzna położył mnie na łóżku i zaczynając od szyi pocałunkami schodził coraz niżej. Pod wpływem jego języka wiłam się z rozkoszy. Widząc moją zarumienioną z podniecenia twarz uśmiechnął się szelmowsko i ponownie wpił się w moje usta. Jednym sprawnym ruchem wszedł we mnie. Kochaliśmy się namiętnie, a całe mieszkanie wypełniało echo naszych głosów. Po wszystkim położyłam mu głowę na klatkę piersiową i szczęśliwa zasnęłam.
****
Boż jaki rozdział :D Nie wychodzą mi TAKIE sceny za co bardzo przepraszam! ;*
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i komentarze. Jesteście nieziemscy! <3
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!
Umożliwiłam komentowanie anonimów :))
Całuje,
Rudzielec
wtorek, 25 marca 2014
Rozdział 36
- Kochanie, a Ty co myślisz o dzieciach?- spytał ni stąd ni zowąd.
Zamyśliłam się i po chwili odpowiedziałam.
- Na pewno chciałabym mieć ale nie w tym wieku. Mam dopiero 23 lata. Wiesz, jak każda dziewczyna marzę o wielkim domu, dwójce dzieci i mężu kochającym mnie nad życie. No także teraz już wiesz wszystko.
Popatrzył mi prosto w oczy, przybliżył się lekko i musnął koniuszkami palców mój policzek.
- Obiecuję Ci, że kiedyś spełnię twoje marzenia - powiedział lekko się uśmiechając.
Pochylił się nade mną i wpił w moje usta. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to że z łazienki wyszedł Ignaczak.
- Soooł słit że aż rzygam tęczą- zaśmiał się w rzucając się na swoje łóżko.
Pokazałam mu jakże uroczego środkowego palca i uciekłam pod prysznic. Woda była gorąca i dzięki niej odpoczęłam. Nagle przypomniała mi się piosenka którą śpiewałam z Paulem kilka tygodni wcześniej.
-And I can tell just what you want .You don't want to be alone.You don't want to be alone. And I can't say it's what you know .But you've known it the whole time. Yeah, you've known it the whole time. - zaczęłam głośno śpiewać.
Wyszłam z parującej łazienki owinięta w ręcznik i zaczęłam szukać swojej koszulki kiedy usłyszałam chrząknięcie za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam Igłę, Paula, Pita i Oliega patrzących na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-No co? -spytałam- Patrzycie jakbyście dziewczyny w ręczniku nie widzieli.
Dalej na mnie patrzyli jak na mięso.
- No wiem że jestem seksy i w ogóle no ale bez przesady. - zaśmiałam się.
Wzięłam swoje rzeczy i wróciłam do łazienki. Ubrałam szybko koszulkę Paula która służyła mi jako piżama i krótkie spodenki po czym zmyłam cały makijaż i umyłam ząbki. Wróciłam do chłopaków, wyjęłam balsam do ciała i zaczęłam smarować nogi.
- Am.. Kochanie?-odezwał się Paul.
- Tak?
- Co Ty robisz?
- Smaruję nogi żeby za kilka lat były jędrne, a nie sflaczałe.
- Aaaaaa - powiedzieli chłopcy.
Kiedy już skończyłam usiadłam na łóżku mojego chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
- To o czym gadamy panowie?
- O tym że idziesz spać kochanie - powiedział Lotman całując mnie w skroń.
- Ale..
- Nie ma żadnego ale. My już idziemy- powiedział Piter.
- Dobranoc - powiedział Nowakowski i Achrem całując mnie w policzek.
- Dobranoc Misiaczki - odpowiedziałam ziewając.
Zamknęli drzwi, a ja położyłam na kolanach mego lubego. On natomiast jak to miał w zwyczaju bawił się moimi włosami.
- Kocham Cię - powiedział cicho.
- Mhm..- zamruczałam odpływając do krainy snu.
***
Next day..
- Wstawaj misiu - usłyszałam ciche mruczenie. Po chwili poczułam lekkie pocałunki na mojej szyi.
Uśmiechnęłam się szeroko i wpiłam się w jego usta.
- Dzień dobry! Kocham Cię. - powiedziałam wzdychając głęboko.
- Takie poranki to mogę mieć zawsze. Też Cię kocham.- powiedział i lekko musnął swoimi ustami mój nos.
Zachichotałam i lekko się zarumieniłam.
- A Wy już od rana? - powiedział głośno ziewając Igła.
Zaśmiałam się i pokazałam mu język za co dostałam w łeb poduszką.
Półtora godziny później.
Kiedy już siedzieliśmy w autokarze, nałożyłam słuchawki w zamiarze pójścia spać. Usłyszałam znajomą melodie pianina. Poczułam jak ktoś wyrywa mi jedną słuchawkę.
- Czego słuchasz?- spytał mój mężczyzna.
- Muzyki.- wyszczerzyłam się.
- Wow! You didn`t say - zaśmiał się. - Ładne to. Co to za piosenka?
- Moja kołysanka. - powiedziałam po czym oparłam głowę o jego tors i zamknęłam oczy.
Nagle zrobiło mi się przyjemnie ciepło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Paul opatula mnie swoją bluzą.
- A właśnie miałem się Ciebie o coś zapytać.- powiedział po chwili kiedy był pewny że już nie zasnę.
***
Cześć kochani! Jako że jestem w domu ( angina ze mną wygrała :(( ) Postanowiłam napisać ten rozdział.
Mam do Was pytanie. Co myślicie o nowym blogu? Piszcie w komentarzach odpowiedzi . Jeśli uważacie że to dobry pomysł możecie mi podpowiedzieć jakich byście chcieli głównych bohaterów.
Całuje,
Rudzielec.
Zamyśliłam się i po chwili odpowiedziałam.
- Na pewno chciałabym mieć ale nie w tym wieku. Mam dopiero 23 lata. Wiesz, jak każda dziewczyna marzę o wielkim domu, dwójce dzieci i mężu kochającym mnie nad życie. No także teraz już wiesz wszystko.
Popatrzył mi prosto w oczy, przybliżył się lekko i musnął koniuszkami palców mój policzek.
- Obiecuję Ci, że kiedyś spełnię twoje marzenia - powiedział lekko się uśmiechając.
Pochylił się nade mną i wpił w moje usta. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to że z łazienki wyszedł Ignaczak.
- Soooł słit że aż rzygam tęczą- zaśmiał się w rzucając się na swoje łóżko.
Pokazałam mu jakże uroczego środkowego palca i uciekłam pod prysznic. Woda była gorąca i dzięki niej odpoczęłam. Nagle przypomniała mi się piosenka którą śpiewałam z Paulem kilka tygodni wcześniej.
-And I can tell just what you want .You don't want to be alone.You don't want to be alone. And I can't say it's what you know .But you've known it the whole time. Yeah, you've known it the whole time. - zaczęłam głośno śpiewać.
Wyszłam z parującej łazienki owinięta w ręcznik i zaczęłam szukać swojej koszulki kiedy usłyszałam chrząknięcie za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam Igłę, Paula, Pita i Oliega patrzących na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-No co? -spytałam- Patrzycie jakbyście dziewczyny w ręczniku nie widzieli.
Dalej na mnie patrzyli jak na mięso.
- No wiem że jestem seksy i w ogóle no ale bez przesady. - zaśmiałam się.
Wzięłam swoje rzeczy i wróciłam do łazienki. Ubrałam szybko koszulkę Paula która służyła mi jako piżama i krótkie spodenki po czym zmyłam cały makijaż i umyłam ząbki. Wróciłam do chłopaków, wyjęłam balsam do ciała i zaczęłam smarować nogi.
- Am.. Kochanie?-odezwał się Paul.
- Tak?
- Co Ty robisz?
- Smaruję nogi żeby za kilka lat były jędrne, a nie sflaczałe.
- Aaaaaa - powiedzieli chłopcy.
Kiedy już skończyłam usiadłam na łóżku mojego chłopaka i wtuliłam się w jego tors.
- To o czym gadamy panowie?
- O tym że idziesz spać kochanie - powiedział Lotman całując mnie w skroń.
- Ale..
- Nie ma żadnego ale. My już idziemy- powiedział Piter.
- Dobranoc - powiedział Nowakowski i Achrem całując mnie w policzek.
- Dobranoc Misiaczki - odpowiedziałam ziewając.
Zamknęli drzwi, a ja położyłam na kolanach mego lubego. On natomiast jak to miał w zwyczaju bawił się moimi włosami.
- Kocham Cię - powiedział cicho.
- Mhm..- zamruczałam odpływając do krainy snu.
***
Next day..
- Wstawaj misiu - usłyszałam ciche mruczenie. Po chwili poczułam lekkie pocałunki na mojej szyi.
Uśmiechnęłam się szeroko i wpiłam się w jego usta.
- Dzień dobry! Kocham Cię. - powiedziałam wzdychając głęboko.
- Takie poranki to mogę mieć zawsze. Też Cię kocham.- powiedział i lekko musnął swoimi ustami mój nos.
Zachichotałam i lekko się zarumieniłam.
- A Wy już od rana? - powiedział głośno ziewając Igła.
Zaśmiałam się i pokazałam mu język za co dostałam w łeb poduszką.
Półtora godziny później.
Kiedy już siedzieliśmy w autokarze, nałożyłam słuchawki w zamiarze pójścia spać. Usłyszałam znajomą melodie pianina. Poczułam jak ktoś wyrywa mi jedną słuchawkę.
- Czego słuchasz?- spytał mój mężczyzna.
- Muzyki.- wyszczerzyłam się.
- Wow! You didn`t say - zaśmiał się. - Ładne to. Co to za piosenka?
- Moja kołysanka. - powiedziałam po czym oparłam głowę o jego tors i zamknęłam oczy.
Nagle zrobiło mi się przyjemnie ciepło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Paul opatula mnie swoją bluzą.
- A właśnie miałem się Ciebie o coś zapytać.- powiedział po chwili kiedy był pewny że już nie zasnę.
***
Cześć kochani! Jako że jestem w domu ( angina ze mną wygrała :(( ) Postanowiłam napisać ten rozdział.
Mam do Was pytanie. Co myślicie o nowym blogu? Piszcie w komentarzach odpowiedzi . Jeśli uważacie że to dobry pomysł możecie mi podpowiedzieć jakich byście chcieli głównych bohaterów.
Całuje,
Rudzielec.
niedziela, 16 marca 2014
Rozdział 35
włącz
- Moja głowa.- jęczałam.
Podniosłam się z parkietu i usiadłam na ławeczce bo zaczęłam mieć zawroty głowy.
- Chcą być siatkarzami, a zamiast w to jebane boisko trafiają we mnie. Kurwa mać.- klęłam wnerwiona do granic.
- Żyjesz młoda?- spytał Jacek.
Kiwnęłam że tak, a on w zamian rzucił mi zimny okład który po chwili leżał już na moim czole.
Uśmiechnęłam się lekko w podzięce.
- Tak strasznie panią przepraszam. Nie chciałem- usłyszałam kogoś głos.
Odwróciłam wzrok w jego stronę.
- Z konia spadłeś? Ludzi nie poznajesz Kubiak?- warknęłam.
- Natalia? Cholera, zapomniałem że w Resovi pracujesz.- powiedział z wyraźnym zakłopotaniem w głosie.
Nie wiedzieć czemu wydało mi się to cholernie zabawne i po prostu wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Nic się nie zmieniłaś- powiedział z lekkim uśmiechem. - Co u Ciebie?
- Jestem fotografem. Mam wspaniałego mężczyznę. Mieszkam w Rzeszowie i mam najlepszych przyjaciół na świecie. Czegóż chcieć więcej?
- No to gratuluję. Słuchaj żałuję że Cię skrzywdziłem. Na prawdę tego nie chciałem. To nie było to. Wybaczysz mi kiedyś?
- Tylko jeśli jesteś z nią szczęśliwy. - powiedziałam puszczając mu oczko.
- Oczywiście że jestem. Poczekaj na mnie chwilę po meczu, chciałbym Ci kogoś przedstawić.
Pokiwałam moją mózgownicą zgadzając się. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i rozpoczął się mecz. Dziś zdecydowanie najlepszy był Krzysiek. Szalał jakby miał ADHD. Ja jako zapalony kibic Soviaków darłam się na całe gardło ale także nie zapominałam o mojej pracy. W przerwach meczu przybiegał do mnie Paul. Gdy tylko był przy mnie moje serce biło jak szalone. To z nim chciałam spędzić całe moje życie. Z rozmyśleń wyrwał mnie ryk moich siatkarzy i ich kibiców. Spojrzałam na tablicę było 3:1 dla Rzeszowa. A MVP został nikt inny jak nasz kochany libero.
Podbiegłam do Paula, wskoczyłam mu na ręce i namiętnie pocałowałam. Kiedy się od siebie odkleiliśmy widziałam w jego oczach te iskierki które tak kocham.
- Gratuluję meczu kochanie.-powiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Dziękuje- powiedział i pocałował mnie w czoło.
Po chwili postawił mnie na parkiecie, a sam skierował się do szatni.
- Tu jesteś - zawołał Kubiak.
- Jestem, jestem. - zaśmiałam się szczerze.
Szedł w moją stronę z malutką dziewczynką na rękach.
- Natalko poznaj moją córkę, Polę Kubiak. Córeczko, to jest Twoja nowa ciocia, Natalka.
Moja mina musiała być niesamowita gdyż siatkarz nie mógł się opanować i zaczął trząść się ze śmiechu.
Ale to nie było ważne. Byłam kompletnie zauroczona tym maleństwem.
- Chcesz? - spytał wyciągając małą w moją stronę.
-Oczywiście. - wzięłam malutką na ręce i nie mogłam oderwać od niej wzroku.- Udała Ci się córa. Gratuluję Tobie i Monice.
- Dziękujemy - uśmiechnął się.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
- No kochanie pasuje Ci to dzieciątko- wyszczerzył się Lotman.
- Wiem. - powiedziałam i oddałam małą ojcu.
Porozmawialiśmy chwilę i rozeszliśmy się w swoje strony czyt. Misiek z małą do domu, a my do hotelu.
Ja miałam być sama w pokoju ale niestety wyszło inaczej gdyż trener zapomniał o mojej obecności.
- Zamawiam pokój z Natką - wydarli się w tym samym momencie Igła, Piotrek.
Zaśmiałam się.
- Natka będziesz dziś spała w pokoju z Lotmanem i Igłą , ok? - spytał Kowal.
- Oczywiście, tylko z tego co wiem nie ma trzech łóżek w pokojach.
- Zsuniemy, don`t worry - powiedział Igła machając brwiami.
***
Kiedy już weszliśmy do pokoju Igła jako pierwszy rzucił się w stronę prysznica.Paul położył się na łóżku, a ja obok niego.
- Kochanie, a co Ty myślisz o dzieciach? - spytał ni stąd ni zowąd.
****
Taki nowy rozdzialik, na umilenie dnia ;*
Dziękuje za liczne wyświetlenia :))
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!!
- Moja głowa.- jęczałam.
Podniosłam się z parkietu i usiadłam na ławeczce bo zaczęłam mieć zawroty głowy.
- Chcą być siatkarzami, a zamiast w to jebane boisko trafiają we mnie. Kurwa mać.- klęłam wnerwiona do granic.
- Żyjesz młoda?- spytał Jacek.
Kiwnęłam że tak, a on w zamian rzucił mi zimny okład który po chwili leżał już na moim czole.
Uśmiechnęłam się lekko w podzięce.
- Tak strasznie panią przepraszam. Nie chciałem- usłyszałam kogoś głos.
Odwróciłam wzrok w jego stronę.
- Z konia spadłeś? Ludzi nie poznajesz Kubiak?- warknęłam.
- Natalia? Cholera, zapomniałem że w Resovi pracujesz.- powiedział z wyraźnym zakłopotaniem w głosie.
Nie wiedzieć czemu wydało mi się to cholernie zabawne i po prostu wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Nic się nie zmieniłaś- powiedział z lekkim uśmiechem. - Co u Ciebie?
- Jestem fotografem. Mam wspaniałego mężczyznę. Mieszkam w Rzeszowie i mam najlepszych przyjaciół na świecie. Czegóż chcieć więcej?
- No to gratuluję. Słuchaj żałuję że Cię skrzywdziłem. Na prawdę tego nie chciałem. To nie było to. Wybaczysz mi kiedyś?
- Tylko jeśli jesteś z nią szczęśliwy. - powiedziałam puszczając mu oczko.
- Oczywiście że jestem. Poczekaj na mnie chwilę po meczu, chciałbym Ci kogoś przedstawić.
Pokiwałam moją mózgownicą zgadzając się. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i rozpoczął się mecz. Dziś zdecydowanie najlepszy był Krzysiek. Szalał jakby miał ADHD. Ja jako zapalony kibic Soviaków darłam się na całe gardło ale także nie zapominałam o mojej pracy. W przerwach meczu przybiegał do mnie Paul. Gdy tylko był przy mnie moje serce biło jak szalone. To z nim chciałam spędzić całe moje życie. Z rozmyśleń wyrwał mnie ryk moich siatkarzy i ich kibiców. Spojrzałam na tablicę było 3:1 dla Rzeszowa. A MVP został nikt inny jak nasz kochany libero.
Podbiegłam do Paula, wskoczyłam mu na ręce i namiętnie pocałowałam. Kiedy się od siebie odkleiliśmy widziałam w jego oczach te iskierki które tak kocham.
- Gratuluję meczu kochanie.-powiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Dziękuje- powiedział i pocałował mnie w czoło.
Po chwili postawił mnie na parkiecie, a sam skierował się do szatni.
- Tu jesteś - zawołał Kubiak.
- Jestem, jestem. - zaśmiałam się szczerze.
Szedł w moją stronę z malutką dziewczynką na rękach.
- Natalko poznaj moją córkę, Polę Kubiak. Córeczko, to jest Twoja nowa ciocia, Natalka.
Moja mina musiała być niesamowita gdyż siatkarz nie mógł się opanować i zaczął trząść się ze śmiechu.
Ale to nie było ważne. Byłam kompletnie zauroczona tym maleństwem.
- Chcesz? - spytał wyciągając małą w moją stronę.
-Oczywiście. - wzięłam malutką na ręce i nie mogłam oderwać od niej wzroku.- Udała Ci się córa. Gratuluję Tobie i Monice.
- Dziękujemy - uśmiechnął się.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
- No kochanie pasuje Ci to dzieciątko- wyszczerzył się Lotman.
- Wiem. - powiedziałam i oddałam małą ojcu.
Porozmawialiśmy chwilę i rozeszliśmy się w swoje strony czyt. Misiek z małą do domu, a my do hotelu.
Ja miałam być sama w pokoju ale niestety wyszło inaczej gdyż trener zapomniał o mojej obecności.
- Zamawiam pokój z Natką - wydarli się w tym samym momencie Igła, Piotrek.
Zaśmiałam się.
- Natka będziesz dziś spała w pokoju z Lotmanem i Igłą , ok? - spytał Kowal.
- Oczywiście, tylko z tego co wiem nie ma trzech łóżek w pokojach.
- Zsuniemy, don`t worry - powiedział Igła machając brwiami.
***
Kiedy już weszliśmy do pokoju Igła jako pierwszy rzucił się w stronę prysznica.Paul położył się na łóżku, a ja obok niego.
- Kochanie, a co Ty myślisz o dzieciach? - spytał ni stąd ni zowąd.
****
Taki nowy rozdzialik, na umilenie dnia ;*
Dziękuje za liczne wyświetlenia :))
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!!
czwartek, 13 marca 2014
Rozdział 34
włącz:
Mamy spore szanse przeżyć jeszcze jeden taki dzień..
Obudziłam się w łóżku z największą miłością mojego życia. Spojrzałam na telefon była godzina 13.30
Paul spał spokojnie na brzuchu. Wyglądał niesamowicie. Trzydniowy zarost z jego nieogarniętymi włosami wyglądała bardzo seksownie. Wstałam cicho by go nie budzić. Ubrałam szlafrok i wyszłam do kuchni.
Zaparzyłam sobie kawę, włączyłam radio i jak to miałam w zwyczaju usiadłam na parapecie.
Kiedy tak siedziałam poczułam na sobie jego wzrok. Jak na zawołanie odwróciłam się do niego.
Bez słowa podszedł i wpił się w moje usta. Kiedy się od siebie oderwaliśmy posłałam mu szeroki uśmiech.
- Kochanie nie chcę psuć nastroju ale dziś mecz..- powiedział krzywiąc się lekko.
- No tak. Za pół godziny mamy wyjeżdżać z Podpromia.
- To masz jakieś dziesięć minutek na prysznic w jakże cudownym towarzystwie czyt. ze mną. - powiedział poruszając brwiami i zaczął się do mnie zbliżać.
-Wiesz że jeśli pójdziemy razem tak szybko Cię nie wypuszczę. - powiedziałam i czmychnęłam do łazienki.
Jakiś czas później..
Wysiedliśmy z pojazdu mojego mężczyzny i wtuleni w siebie szliśmy dalej. Kiedy nagle się zatrzymałam.
- Coś się stało? - spytał z troską w głosie.
- Nic takiego kochanie tylko muszę skoczyć do sklepu.
On spojrzał na zegarek i kiwnął głową.
Weszliśmy do najbliższego spożywczaka i wzięliśmy się za zakupy. Ja okupywałam słodycze, a moja druga połówka napoje. Kiedy spotkaliśmy się przy kasie ja w koszyku miałam paczki żelków, ptasie mleczko i ukochane ciastka Paula pieguski. Natomiast on miał wody, jakieś soki i specjalnie dla mnie skoczył po dan mleko które tak kochałam. Posłałam mu swój najpiękniejszy uśmiech i musnęłam delikatnie jego usta. Po zapłaceniu wyszliśmy trzymając się za ręce.
- No i państwo Lotman dotarło- wyszczerzył się Igła.
Odpowiedziałam mu szczerym uśmiechem.
- Natalia! Tyle słodyczy? Rekwiruje! Dupa Ci urośnie- wydarł się Jochen.
Moje oczy zrobiły się wielkości pięciozłotówek. Odwróciłam głowę w stronę Paula.
- Będziesz mnie kochał jak to wszystko zeżrę?- spytałam poważnie czym wywołałam niemały wybuch śmiechu Resoviaków.
- Jeśli się ze mną podzielisz Żarłoku- powiedział i puścił oczko w moją stronę.
Kiwnęłam głową i odwróciłam się do Shopsa.
- Mogę tyć. Mój książę mnie kocha i tak.- powiedziałam śmiejąc się.
Wszyscy w dobrych humorach skierowaliśmy się do autobusu. Jak zawsze zajęliśmy przedostatnie miejsce zaraz przed Krzyśkiem i Piotrkiem którzy musieli się rozłożyć. Po chwili wszedł szef całej imprezy czyt. trener Kowal.
- Wszyscy są?- krzyknął.
- Tak - wydarł się Olieg z końca autobusu.
- A pani fotograf się nie zgubiła?
- Bardzo śmieszne Andrzej. Jestem.- krzyknęłam ze śmiechem.
Kiwnął głową uśmiechając się i ruszyliśmy podbijać Jastrzębie.
Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę . Po chwili Paul zabrał mi jedną słuchawkę i słuchał razem ze mną.
- Lubię tą piosenkę. -pokiwał z uznaniem głową i zaczął nucić.
Po chwili melodię podchwycił Igła i śpiewał wraz z Grzesiek siedzącym przede mną. Kiedy skończyli nagrodziłam ich oklaskami.
***
Kiedy dotarliśmy już do "twierdzy wroga" ja zabrałam się z Kowalem i resztą ekipy na sale natomiast chłopcy poszli do szatni. Pomogłam jeszcze naszemu fizjoterapeucie, Jackowi się rozpakować. Oczywiście na hali musiał włączyć się mój magnez na piłki i po chwili leżałam już na parkiecie.
- Nic Ci nie jest? - ktoś spytał.
Nie byłam w stanie stwierdzić czyj to głos. Wstałam, otrzepałam się i spojrzałam na winowajcę.
***
Hej. Dawno mnie tu nie było.. A ten rozdział pisałam najdłużej ze wszystkich..
Przepraszam.. :(
Dziękuje za ponad 10 tys wyświetleń. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy!
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!!
Całuje,
Rudzielec
Mamy spore szanse przeżyć jeszcze jeden taki dzień..
Obudziłam się w łóżku z największą miłością mojego życia. Spojrzałam na telefon była godzina 13.30
Paul spał spokojnie na brzuchu. Wyglądał niesamowicie. Trzydniowy zarost z jego nieogarniętymi włosami wyglądała bardzo seksownie. Wstałam cicho by go nie budzić. Ubrałam szlafrok i wyszłam do kuchni.
Zaparzyłam sobie kawę, włączyłam radio i jak to miałam w zwyczaju usiadłam na parapecie.
Kiedy tak siedziałam poczułam na sobie jego wzrok. Jak na zawołanie odwróciłam się do niego.
Bez słowa podszedł i wpił się w moje usta. Kiedy się od siebie oderwaliśmy posłałam mu szeroki uśmiech.
- Kochanie nie chcę psuć nastroju ale dziś mecz..- powiedział krzywiąc się lekko.
- No tak. Za pół godziny mamy wyjeżdżać z Podpromia.
- To masz jakieś dziesięć minutek na prysznic w jakże cudownym towarzystwie czyt. ze mną. - powiedział poruszając brwiami i zaczął się do mnie zbliżać.
-Wiesz że jeśli pójdziemy razem tak szybko Cię nie wypuszczę. - powiedziałam i czmychnęłam do łazienki.
Jakiś czas później..
Wysiedliśmy z pojazdu mojego mężczyzny i wtuleni w siebie szliśmy dalej. Kiedy nagle się zatrzymałam.
- Coś się stało? - spytał z troską w głosie.
- Nic takiego kochanie tylko muszę skoczyć do sklepu.
On spojrzał na zegarek i kiwnął głową.
Weszliśmy do najbliższego spożywczaka i wzięliśmy się za zakupy. Ja okupywałam słodycze, a moja druga połówka napoje. Kiedy spotkaliśmy się przy kasie ja w koszyku miałam paczki żelków, ptasie mleczko i ukochane ciastka Paula pieguski. Natomiast on miał wody, jakieś soki i specjalnie dla mnie skoczył po dan mleko które tak kochałam. Posłałam mu swój najpiękniejszy uśmiech i musnęłam delikatnie jego usta. Po zapłaceniu wyszliśmy trzymając się za ręce.
- No i państwo Lotman dotarło- wyszczerzył się Igła.
Odpowiedziałam mu szczerym uśmiechem.
- Natalia! Tyle słodyczy? Rekwiruje! Dupa Ci urośnie- wydarł się Jochen.
Moje oczy zrobiły się wielkości pięciozłotówek. Odwróciłam głowę w stronę Paula.
- Będziesz mnie kochał jak to wszystko zeżrę?- spytałam poważnie czym wywołałam niemały wybuch śmiechu Resoviaków.
- Jeśli się ze mną podzielisz Żarłoku- powiedział i puścił oczko w moją stronę.
Kiwnęłam głową i odwróciłam się do Shopsa.
- Mogę tyć. Mój książę mnie kocha i tak.- powiedziałam śmiejąc się.
Wszyscy w dobrych humorach skierowaliśmy się do autobusu. Jak zawsze zajęliśmy przedostatnie miejsce zaraz przed Krzyśkiem i Piotrkiem którzy musieli się rozłożyć. Po chwili wszedł szef całej imprezy czyt. trener Kowal.
- Wszyscy są?- krzyknął.
- Tak - wydarł się Olieg z końca autobusu.
- A pani fotograf się nie zgubiła?
- Bardzo śmieszne Andrzej. Jestem.- krzyknęłam ze śmiechem.
Kiwnął głową uśmiechając się i ruszyliśmy podbijać Jastrzębie.
Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę . Po chwili Paul zabrał mi jedną słuchawkę i słuchał razem ze mną.
- Lubię tą piosenkę. -pokiwał z uznaniem głową i zaczął nucić.
Po chwili melodię podchwycił Igła i śpiewał wraz z Grzesiek siedzącym przede mną. Kiedy skończyli nagrodziłam ich oklaskami.
***
Kiedy dotarliśmy już do "twierdzy wroga" ja zabrałam się z Kowalem i resztą ekipy na sale natomiast chłopcy poszli do szatni. Pomogłam jeszcze naszemu fizjoterapeucie, Jackowi się rozpakować. Oczywiście na hali musiał włączyć się mój magnez na piłki i po chwili leżałam już na parkiecie.
- Nic Ci nie jest? - ktoś spytał.
Nie byłam w stanie stwierdzić czyj to głos. Wstałam, otrzepałam się i spojrzałam na winowajcę.
***
Hej. Dawno mnie tu nie było.. A ten rozdział pisałam najdłużej ze wszystkich..
Przepraszam.. :(
Dziękuje za ponad 10 tys wyświetleń. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy!
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!!
Całuje,
Rudzielec
Subskrybuj:
Posty (Atom)