poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 33

włącz:
Odwróciłam się, a przede mną stał Matt z wielkim uśmiechem na twarzy. Nie mogłam pohamować grymasu, który w momencie pojawił się na mojej twarzy.
- Porozmawiaj z nim- powiedział przechodząc od razu do tematu.
- O czym? Ma żonę.- powiedziałam.- Cholera, może dzieci też przede mną ukrywa?!-dodałam podnosząc głos.
Całej sytuacji przyglądał się Olieg który od razu wkroczył do akcji.
- Jakiś problem?
Westchnęłam głośno.
- Alek to jest Matt przyjaciel Paula. Matt to jest mój "brat".
Panowie podali sobie ręce i spoglądali to na mnie to na siebie.
- To prawda dzwonił do mnie i to kilka razy ale nie wiem czy to ma jakikolwiek sens. Pomyślę- powiedziałam i pocałowałam go w policzek- Fajnie było Cię zobaczyć.
Chwyciłam Alka i wróciliśmy do naszej paczki.
Piotrek spojrzał na nas nic nie rozumiejącym wzrokiem. Machnęłam ręką by się nie przejmował i poprosiłam zbliżającego się w stronę baru Igłę o jakiegoś drinka.
- Jakiego chcesz? - spytał.
- Odrobinę wódki z sokiem albo nie. Odrobinkę soku z wódką.
Next day..
Obudziłam się w łóżku. Oczywiście nie moim, no bo jakby to było, gdyby Natalka po imprezie wróciła grzecznie do siebie.
- Brawo Szymańska, dojebałaś- powiedziałam sama do siebie.
Spojrzałam na telefon. Godzina 10.30 do tego dziesięć nieodebranych połączeń i sześć wiadomości tekstowych. Stwierdziłam że zajmę się tym później. Zauważyłam że mam na sobie jakąś męską koszulkę. Usiadłam na łóżku i chciałam wstać ale niestety zakręciło mi się w głowie.  Nagle do pokoju wleciał Nowakowski.
- Natka, wstawaj pali się!! - zaczął krzyczeć.
Popatrzyłam na niego jak na debila.
- Pierdole, mogę spłonąć- powiedziałam i rzuciłam się na łóżko.
Usłyszałam dźwięczny śmiech mojego przyjaciela za co myślałam że go zabiję.
- Dobra chciałem Cię obudzić bo dziś jedziemy na mecz. Pamiętasz? I przyniosłem Ci wodę.
Wysłałam mu buziaka w powietrzu, poprosiłam o mocną kawę i poszłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic. What have you done now..- usłyszałam mój telefon. Owinęłam się ręcznikiem i wybiegłam z łazienki do pokoju gościnnego, w którym spałam. Na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Paula.
Odebrać czy nie..?- pytałam się w myślach.
- Odbierz-powiedział Piotrek stojąc za mną.
Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Słucham.
- Natalia? Tak się cieszę że w końcu odebrałaś!- powiedział szczęśliwym głosem.
- Słucham- powtórzyłam.
- Możemy się spotkać? Musimy porozmawiać. Proszę Cię.
- Dobrze- powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Przyjadę do Ciebie, dobrze? O 12 ?- pytał z nadzieją w głosie.
- Do zobaczenia.
***
Godzina 11.45
Chodzę po mieszkaniu poddenerwowana. Posprzątałam dwa razy, przebrałam się też kilka razy. Nawet z nerwów zaczęłam gotować i ciasto upiekłam. Dryń, dryń.
-Raz się żyje.-powiedziałam sama do siebie.
Podeszłam do drzwi. Poprawiłam jeszcze bluzkę i otworzyłam. Za drzwiami stał on w czarnej koszuli, jeansach i z wielkim bukietem róż.
- Wejdź.
Wszedł do salonu, podał mi róże i usiadł na kanapie. Zaczęliśmy rozmawiać. Cały czas mówił mi jak mnie kocha i tęsknił za mną.
- Paul Ty masz żonę.
- No właśnie chciałem Ci to wytłumaczyć. Ona mnie zdradziła z moim kolegą ze studiów. Jesteśmy w trakcie sprawy rozwodowej.
Moje oczy były wielkości pięciozłotówek. Jak można zdradzić tak cudownego mężczyznę jak Lotman?
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Nie chciałem do tego wracać. Przepraszam. Ja Cię koch..- przerwałam mu wpijając się w jego cudne, malinowe usta.
- Ja też Cię kocham. Mów mi o wszystkim bo inaczej pogadamy. Tak bardzo tęskniłam!- powiedziałam i ponownie wpiłam się w jego usta. Nasze ruchy stały się odważniejsze i skierowaliśmy nasze kroki w stronę sypialni. Reszta jest milczeniem.. no może nie całkiem.
***
Dobiegamy do końca kochani! Mam nadzieje że się spodoba nowy rozdzialik ! :)
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz!!
Całuje Was mocnoooooo,
Rudzielec

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 32

włącz
Ubrałam wybraną przez Iwonę sukienkę oraz mega wysokie szpilki. Natalia stworzyła mi cudo na włosach oraz zrobiła mi mocny makijaż. Kiedy spojrzałam w lustro nie mogłam się nadziwić. Dziewczyny stały i patrząc na mnie kiwały głowami z uznaniem. Spryskałam się moim playboyem i mogłam już wychodzić. Dziewczyny kiedy zobaczyły moją szafę uznały że pożyczą ode mnie jakieś sukienki. Dobrze że nosiłyśmy mniej więcej taki sam rozmiar. Kiedy weszłyśmy razem do salonu chłopaki siedzieli na kanapie i oglądali telewizję. Zrobił się przeciąg i drzwi mocno trzasnęły co zwróciło na nas ich uwagę.
- Dooobra - powiedziałam przeciągając samogłoskę- skoro mamy iść to chodźcie bo się rozmyśle- dodałam obojętnym tonem.
Nie doczekałam się odpowiedzi. Po prostu stali i patrzyli jak ciele w malowane wrota.
- Haloooo.-pomachałam ręką.
Zauważyłam że powoli zaczęli mrugać. Ok,jest postęp. Tak za pięć lat może wyjdziemy na tą imprezę.
Westchnęłam głośno. Poszłam do kuchni i wyjęłam szklankę, sok i wódkę żurawinową. Postanowiłam się zabawić w barmana. Zrobiłam sobie drinka. Był mocny ale i tak bardzo smaczny.
Krzysiek popatrzył na mnie z dezaprobatą.
- Co Ty odpieprzasz? - spytał.
- Jak to co? Zaprawiam się. - powiedziałam cmokając.
- A w łeb byś nie chciała? Bo nigdzie nie pójdziesz.
- Zrobiłbyś mi tym nawet prezent Krzysiek! - wydarłam się.
Spojrzeli na mnie z troską wymalowaną na twarzach.
- Boli i to cholernie. Ja go kocham.- łzy zaczęły mi spływać z oczu- Tak bardzo go kocham.- usiadłam na podłodze przy ścianie i zaczęłam się kiwać do przodu i do tyłu.
W sekundzie przy mnie klęczał już libero, przyciągnął mnie do siebie i mocno mnie przytulił.
- Przepraszam, strasznie Cię przepraszam.- szeptał mi do ucha.
Pocałowałam go lekko w policzek. On chwycił moją dłoń i pociągnął lekko w górę by pomóc mi wstać.
- Wiecie co? Mam inny pomysł.- powiedziałam wycierając twarz chusteczką. - Jadę do domu na kilka dni.
Dawno tam nie byłam. Muszę pomyśleć.
- A kiedy chcesz jechać?- spytał Alek.
- Jutro.
- W takim razie dziś zrobimy Ci pożegnalną imprezę- powiedział Piotruś i wysłał mi swój najpiękniejszy uśmiech.
Westchnęłam i kiwnęłam głową zgadzając sie. Stanęłam przed lusterkiem w korytarzu i doprowadziłam sie do porządku. Krzyknęłam że jestem gotowa i razem wyszliśmy.
***
Kiedy byliśmy już przy naszym ulubionym klubie. Weszliśmy bez problemów gdyż bramkarze znali nas doskonale. Zajęliśmy jedną lożę i zamówiliśmy drinki. Alek poprosił mnie do tańca. Szepnęłam do Natki że zaraz jej go oddam i lekko się uśmiechnęłam. Leciała nasza ulubiona piosenka. Widziałam te iskierki w oczach mojego "brata" był szczęśliwy. Ja tylko wysiliłam sie na uśmiech i skupiłam na tańcu.
Kiedy piosenka się skończyła, chciałam usiąść lecz nie było mi dane gdyż w obroty wziął mnie Piotruś. Tym razem leciał utwór jednej z najbardziej utalentowanych wokalistek moim zdaniem. Piotrek mocno mnie przytulił i tańczyliśmy wolnego. Miałam łzy w oczach. Ta piosenka wiązała ze sobą tyle wspomnień.
- Będzie dobrze Mała. Jesteśmy tu dla Ciebie. - powiedział i pocałował mnie w czoło środkowy.
- Dziękuje ale Wy też macie swoje problemy. Nie mogę się Wam zwalać na głowę. - powiedziałam przykładając policzek do jego klatki piersiowej.
Potańczyliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do loży. Usiadłam,wypiłam swojego drinka i ruszyłam do baru po kolejnego.
- Poproszę jedną Krwawą Mery- powiedziałam barmanowi i usiadłam przy barze.
- Wszystko w porządku? - spytał podając mi drinka.
Upiłam łyk i spojrzałam na niego.
- A jak myślisz człowieku?
Kiwnął głową, a ja sączyłam drinka dalej. Poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
Odwróciłam się, a przede mną stał...

***
Cześć wszystkim!
Zostawiam Was z tym rozdziałem. Zastanawiałam się dziś ile będzie rozdziałów i doszłam do wniosku że zbliżamy się do końca tej historii. A teraz wyjaśnię dlaczego akurat wybrałam tą piosenkę.
Uwielbiam Emeli Sande, a ta piosenka zawsze daje mi dużo do myślenia za każdym razem gdy ją słyszę. Może i Wam przyniesie chwilę refleksji.
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz.

Całuje Was mocno,
Rudzielec

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 31

włącz
Kolejne dni były takie same. Leżałam w łóżku i z niego nie wychodziłam. Zawsze ktoś przy mnie był. Kiedy chłopaki mieli treningi była przy mnie Kama , a później zmieniała się z chłopakami. Najbardziej chyba zadomowił się u mnie Piotruś. Przychodził do mnie co dzień, wyżerał mi moje jadło. Spytacie skąd o tym wiem skoro nie wychodziłam z mojej komnaty? Otóż ściany mam cienkie i słyszałam jego wyklinanie jak coś mu się nie udawało w kuchni. Do tej pory miałam spokój, puszczałam głośno muzykę by nie dopuszczać do siebie myśli i leżałam całe dnie. Natomiast po około tygodniu od całego zdarzenia do mojego pokoju jak poparzona wleciała Kamila Achrem.
- Wstawaj gówniaro- wydarła się i zabrała się za ściąganie ze mnie kołdry- nie będziesz tu leżeć do usranej śmierci!
Nie odpowiedziałam jej nic, jedynie byłam wstanie wyciągnąć rękę i pokazać jej jakże serdeczny palec.
Wiedziałam że tym tylko dolewam oliwy do ognia ale w tym czasie miałam to wszystko w dupie.
- O nie, tak to się nie będziemy bawić. -powiedziała wkurzona.
Usłyszałam jedynie że wyjmuje coś z kieszeni. Okazało się że do kogoś dzwoni.
- No tak jak myślałeś..
-....
- Ok. Czekam.
Schowała telefon i otworzyła okna. Usiadła na moim łóżku i patrzyła na mnie.
- Mała proszę Cię. Wiem że Ci ciężko ale nie możesz się chować przed światem.
- Dlaczego? - odezwałam się w końcu.
- Bo musisz żyć dalej.
Westchnęłam głośno i wstałam. Przyjaciółka spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Ide pod prysznic, a Ty zrób mi proszę coś do jedzenia.
Achremowa uśmiechnęła się szeroko i poszła w stronę kuchni.
Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro i kompletnie mnie zamurowało. W odbiciu zobaczyłam zupełnie obcą osobę. Miałam czerwone i podpuchnięte oczy od ciągłych wybuchów płaczu, nie jadłam od kilku dni i widzę że zmarniałam. Skórę miałam koloru bliskiego szarości. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Po około piętnastu minutach wyszłam. Owinęłam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy, umyłam zęby i wyszłam z łaźni. Kamila słysząc że drzwi się otwierają zawołała mnie do kuchni. Weszłam jeszcze tylko do mojej sypialni i ubrałam się w męski T-shirt i szorty. Kiedy kierowałam sie do kuchni poszułam cudny zapach.
- Zrobiłam twoje ulubione gofry i kawę która postawi Cię na nogi.
 W chwili słabości mocno przytuliłam Kamę, czym ją lekko zaszokowałam.
- Dziękuje za wszystko - wyszeptałam i odwróciłam twarz. Czułam że łzy napływają mi do oczu.
Kiedy ona już otwierała usta by coś powiedzieć uprzedził ją dzwonek do drzwi.
- Otworzę. -powiedziałam.
Podeszłam do drzwi i nie patrząc przez judasza otworzyłam.
Za drzwiami stał Krzysiu z Iwonką, Piotrek, Olieg z Natalką.
- A co Wy tu..?- nie dokończyłam bo zostałam zgnieciona przez dziewczyny w niedźwiadku.

Wieczór..
Siedzimy wszyscy jak siedzieliśmy. Chłopaki oglądają powtórkę ostatniego meczu. a my z dziewczynami pijemy winko.
- Dobra laski jest godzina siedemnasta. Co Wy na to byśmy wyruszyli na melanż? Hm?- powiedział Krzysiek i poruszał znacząco brwiami.
Wszyscy się zgodzili tylko ja się nie odezwałam. Było mi wszystko obojętnie. To że się nie odzywałam chłopaki wzięli za zgodę. Iwona z Natalką chwyciły mnie za ręce i zaprowadziły do mojej sypialni.
Iwona rzuciła się w wir poszukiwań jakichś ciuchów godnych imprezy, a Natka zajęła się moimi włosami i makijażem.
****
Brawo dla Stocha, Bródki i mojej kochanej Sovi !! <3
Jestę hepi :D
hahhahahhahahha :D
Czytasz+ Komentujesz= Cholernie Motywujesz!! 
Całuje 
Rudzielec

środa, 12 lutego 2014

Rozdział 30

włącz;
Ubrałam luźny top i jeansy. Nie to żebym nie lubiła sukienek ale w takim stroju czułam się o wiele lepiej.
Kiedy już się ubrałam usłyszałam dzwonek do drzwi. Jako że panom  nie chciało się ruszyć dup z kanapy to ja poszłam otworzyć. Przed drzwiami stała jakaś dziewczyna. Tak na oko była moją rówieśniczką.
- Cześć. Mogę w czymś pomóc?- zapytałam po otworzeniu drzwi.
- Kim jesteś? I gdzie do cholery jest Paul?
- Jestem dziewczyną Paula. A Ty kim jesteś?
- Jestem jego żoną.
- Paul!!! Rusz tu swoją dupę!! - wydarłam się na cały blok.
Po chwili stał przy mnie.
- Co Ty tu robisz?- zapytał dziewczynę.
- To prawda? Jesteś jej mężem? -zapytałam próbując się uspokoić.
Nie odzywał się tylko stał i patrzył w podłogę.
- Kurwa powiedz coś! - wydarłam się. Poczułam że łzy spływają po moich policzkach.
Nie wytrzymałam i poszłam po swoje rzeczy. Zabrałam wszystko. Kiedy chciałam wyjść on stanął mi na drodze.
- Kochanie,proszę..
- Nie masz już prawa żeby tak do mnie mówić. - powiedziałam i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
Wybiegłam z mieszkania. Akurat napatoczyli się Krzysiek i Piotrek. Bez zastanowienia wtuliłam się w libero. Chłopaki patrzyli to na mnie, to na siebie.
Oczami Krzyśka
What the fuck?! Szliśmy do Lotka, a tu nagle Mała wybiega z jego mieszkania z płaczem.
Ani ja ani Cichy nie wiedzieliśmy co mamy robić. Mocno ją przytuliłem i próbowałem ją jakoś uspokoić.
- Mała co się stało? Coś z Paulem? - zapytałem ale ona zaczęła jeszcze głośniej płakać.
- Co on Ci zrobił?- zapytał wnerwiony Piter.
- On.. on..ma.. ż..żonę- powiedziała Natalka.
Odsunąłem ją od siebie i wbiegłem do bloku mimo że słyszałem za sobą jej wołanie. Otworzyłem drzwi od mieszkania Amerykanina. Lotman siedział w pokoju z jakąś dziunią i Andersonem. Kiedy mnie zobaczył domyślił się po co tu jestem.
- Mówiłem Ci że jeśli ją skrzywdzisz będziesz miał ze mną do czynienia!- wydarłem się i dałem mu z pięści w twarz. Nawet się nie bronił. Spojrzałem jeszcze na niego i wyszedłem.
Mała siedziała na ławce razem z Pitem który ją obejmował. Nie mogę uwierzyć w to jak on ją potraktował.
-Mała lepiej Ci? Wstań , proszę. -podszedłem do niej.
- Chcę do domu- powiedziała patrząc na mnie takim wzrokiem jaki często widzę u Dominiki.
- Dobra odwiozę Cię.
***
Oczami Natki
Kiedy byliśmy już w domu poszłam pod prysznic. Siedziałam tam dopóki chłopaki nie zaczęli się dobijać do drzwi. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam.
- Spokojnie, żyje.- powiedziałam kompletnie bez emocji. Nie czułam już nic.
- Ja muszę lecieć bo Iwona dzwoniła i coś dzieciaki zbiera ale Pit zostaje i przyjdzie Kama z Alkiem.- powiedział Krzysiek.
- Whatever. Róbcie co chcecie.
Chłopaki głośno westchnęli,a ja poszłam sie ubrać. Nie zależało mi już na niczym ale nie będę z gołą dupą paradować po mieszkaniu. Usłyszałam jak Krzysiek wyszedł. Sama usiadłam na łóżku i spojrzałam na ramkę z zdjęciem moim i Paula. W szale złości roztrzaskałam ją głośno krzycząc. W sekundzie przy moim boku był Piotrek. Mocno mnie tulił do siebie. Usiadł ze mną na łóżku i uspokajał mnie kołysząc. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
***
Cześć, cześć :*
Paul i tak Cię wielbię!! Musiałam coś zrobić bo nie lubię sielanki gdyż w prawdziwym życiu nie ma tak dobrze. Pozdrawiam moją kochaną Kruszynę :)
Polecam Wam także trzy  wspaniałe blogerki Hortex , Beatkę  oraz Ann&Ika.
Dziękuje za wszelakie komentarze, wyświetlenia etc.
Kocham ,
Rudzielec


wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 29

włącz
Posiedzieliśmy we trójkę w kuchni śmiejąc się z Paula, który bawił się w kucharza.Próbował zrobić gofry ale.. Powiem tak, niech on lepiej zostanie przy siatkówce. Kilka spalił, a kiedy dostaliśmy po jednej..
-Kochanie, może lepiej nie zmieniaj zawodu. - powiedziałam wypluwając kawałek gofra na talerzyk.
- Zgadzam się z Małą- dodał Matt po czym zrobił co ja.
- No ale co Wy chcecie?
- Nic, poza tym że zamiast cukru dałeś sól, a zamiast mleka maślankę. Umiesz w ogóle czytać?- Wybuchnął śmiechem. Za tą uwagę zdzieliłam go szmatką w łeb. No nie będzie mi faceta dobijał.
- I tak Cię kocham ale do mojej kuchni się nie dobieraj- zaśmiałam się i go pocałowałam. 
Postanowiliśmy coś zamówić. Chłopaki mieli zachciankę na pizze, a ja na kebaba. Oczywiście byli w szoku że takie rzeczy jem.
Kiedy czekaliśmy na nasze zamówienie zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pokazało mi się zdjęcie moje i Iglastego.
- Witam najlepszego libero na świecie- powiedziałam do słuchawki.
- Witam moją piękną siostrę. Skoro już połechtałaś moją dumę to powiedz braciszkowi cóż porabiasz niewiasto?
- Jestem u mojego bojfrenda i siedzimy z nim i jego kumplem. A Ty?
- Nakurwiam węgorza.
- Że co?- powiedziałam wypluwając sok.
- Taka piosenka jest tępaku. A mogę tam wbić z  Cichym? Bo Iwonka z dziećmi do dziadków pojechała, a Piotrek mi dupę truje że mu się nudzi.
- Czekaj chwilę.- zakryłam słuchawkę- Skarbie Igła z Cichym chcą wbić.- powiedziałam do mojego chłopaka.
- Spoko tylko niech piwo kupią.
Wysłałam mu całusa w powietrzu.
- Igła jesteś tam?- powiedziałam do telefonu.
- No jestem, jestem. Soł łat?
- Soł możecie wbić ale pod warunkiem.
- Eee.. jakim?- powiedział z nutką niepewności w głosie.
- Zamawiamy 6 piwek z czego dwa owocowe for mi. Wiesz jakie lubię.
- Dla Ciebie wszystko siostra.
- No to si ju lejter.
- Ale Ty spikasz po tym Ingliszu.
Zaśmialiśmy się po czym zakończyliśmy rozmowę.
- Załatwione będą za 15 min.
Chłopaki kiwnęli głowami i wrócili do oglądania jakiegoś programu na TVN TURBO. Uwielbiam patrzeć na samochody ale bez przesady.
- Chłopaki, a może jakiś mecz jest? Piłka nożna, siatkówka, ręczna. Nie wiem. Szachy?- zapytałam z nadzieją.
Oczywiście popatrzyli na mnie jak na debila.
- Dobra już nic się nie odzywam.
Wstałam i poszłam do kuchni.
Zrobiłam herbatę malinową i popatrzyłam na mój strój.
Trzeba się przebrać- pomyślałam.
Weszłam do sypialni mojego księcia.

****
Krótko no ale cóz. Dodaje ten rozdział dzis bo jutro mam urodzinki :D Będę sweet 16 :D
Całuje Kruszynę moją chudzinkę która jest fanką pana w ręczniku ;D
Całuje mooocno <3
Rudzielec 

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 28

włącz
- No bo chodzi o to że niedługo mamy z Natką rocznicę ślubu, a ja kompletnie nie wiem co jej kupić..
- Seriously?! To o to chodziło? Boże jaki kretyn! Przecież mogłeś mi o tym powiedzieć. Zaraz coś wymyślimy.- dałam mu buziaka w policzek i wlałam sobie więcej piwa do kufla.
Zamyśliłam się chwilę po czym klasnęłam w dłonie.
- Mam, chwalmy Pana ! Mam! Zabierz Natkę na urlop. Wyjedźcie gdzieś! Nie wiem, Chorwacja or somethink like this.
Patrzyłam na zmieniający się wyraz jego twarzy. Z głębokiego przymulenia w coraz bardziej rozszerzający się uśmiech.
- Mała jesteś wielka!- wydarł się i mocno mnie przytulił.
Nagle usłyszałam dzwonek telefonu.
- Halo?- powiedziałam.
- No mała jestem już w domu- powiedział Lotman.
- Ok, będę niedługo.
- Kocham Cię - powiedział czule.
- A ja Ciebie- powiedziałam cmokając w telefon.
Wróciłam do Alka i rozpoczęłam następne piwo.
- Mała ja Cię nie będę usprawiedliwiać przed Paulem-powiedział śmiejąc się.
- Daj spokój to tylko zupka chmielowa.
Pośmialiśmy się i Olieg postanowił odprowadzić mnie do przyjmującego. Poszłam się przebrać.
Jako że wieczór był ciepły to postawiłam na sukienkę , splotłam włosy w luźnego kłosa. Poprawiłam jeszcze mój makijaż i wyszłam do Alka. W korytarzu nałożyłam moje kochane czółenka i żakiet.
- Ok możemy iść- powiedziałam.
- Prowadź piękna pani- postał mi uśmiech numer sto dwudziesty piąty.
Szliśmy wygłupiając się.
- Widzę że humor się polepszył- poklepałam go po ramieniu.
- Tak, dziękuje Ci- pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.
- Nie ma za co! W ogóle nie rozumiem czemu wcześniej do mnie nie przyszedłeś- powiedziałam marszcząc brwi.
- No bo.. Nie chciałem Ci zwalać się na głowę z moimi problemami.
Zatrzymałam się raptownie.
- Ty jesteś serio taki głupi czy tylko udajesz?- zapytałam i strzeliłam go z otwartej ręki w potylicę- Ja od kilku dni zastanawiam się co Ci jest? A Ty mi za pierdolisz farmazony że nie chcesz mi głowy zawracać. Ty jesteś moim bratem do cholery! Ja Ci zawsze pomogę.
- Oj no przepraszam- zrobił minę zbitego psa.
- Jasne, jasne przepraszam. Nie ma tak łatwo.
- To co mam zrobić?  Klęknąć?
- Ee.. Winko wystarczy- wyszczerzyłam się.
- Cholero mała Ty byś się tylko alkoholizowała.
****
Pożegnaliśmy się pod mieszkaniem Paula i weszłam na klatkę. Po chwili byłam już przy drzwiach.
Zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył mi jakiś mężczyzna w samym ręczniku. Kojarzyłam go skądś.
- Ktoś Ty? - zapytałam.
- Natka? Wchodź zaraz do Ciebie przyjdę!- krzyknął z wnętrza mieszkania mój chłopak.
Weszłam za chłopakiem który cieszył się jak pedofil w Disneylandzie. Kiedy zastanawiałam się co jest z nim nie tak poczułam czyjeś ręce na moich biodrach.
- Tęskniłem- wymruczał Paul.
- Ja też. - odwróciłam sie do niego i wpiłam się w jego usta.
Nasz piękny moment przerwało czyjeś chrząknięcie.
- Lotek ja tu dalej jestem! - zaśmiał się chłopak.
- No fakt- mruknął . - Kochanie chciałem Ci pokazać jak bardzo ważna dla mnie jesteś. O to moja niespodzianka. To jest mój najlepszy przyjaciel Matt Anderson. Przyleciał specjalnie dla Ciebie- uśmiech numer pięć ( mój ulubiony).
- Miło mi Cię poznać. Jesteś pierwszą dziewczyną tego matoła od dawien dawna którą miałem zaszczyt poznać. Nie zaprasza mnie za często-wyszczerzył się przyjaźnie.
- Czuję się wyjątkowa- zaśmiałam się.- Mam głupie pytanie które nurtuje mnie od kiedy tu przyszłam.
- Kim jestem?
- Nie. Dlaczego otworzyłeś mi drzwi w samym ręczniku?
Chłopaki wybuchnęli śmiechem.
****
Bonjour ! :D
Merci za ponad 7 tysięcy wejść normalnie jaram się jak ksiądz nowym ministrantem ! :D
Excusez-moi jeśli komuś się nie podoba ten rozdział. Piszcie co myślicie.
Jestę poliglotę :D
Kisski dla Kruszyny i kochanych dziewuszek które zawsze komentują moje rozdziały!! :)
Ciao
Rudzielec! ;*

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 27

włącz:
Zostawiłam torbę, poczekałam aż mój luby się przebierze i wyszliśmy razem. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy wyszli normalnie. Wskoczyłam na jego plecy i lecieliśmy śmiejąc się głośno . Wpadliśmy z głośnym krzykiem Paula na sale. Trener Kowal jedynie postukał się w czoło. Wyszczerzyłam się w jego kierunku i chciałam zejść .
- Kochanie postaw mnie bo patrzą na nas jak na debili. - powiedziałam mu na ucho.
- Przejmujesz się tym? Niech wiedzą żeś moja niewiasto!- powiedział z wielkim uśmiechem.
Roześmiałam się.
- Te zakochańce trening jest nie ma opierdalania!-wydarł się Igła- To znaczy byłoby miło gdybyście ruszyli tyłeczki bo Iwona na mnie w domu czeka.- dodał po chwili.
Paul tylko pokręcił oczami i postawił mnie na podłogę. Odwróciłam go do siebie i lekko musnęłam jego usta po czym klepnęłam lekko w tyłek. Spojrzał na mnie z rządzą w oczach. Przygryzłam wargę.
- Nie patrz tak na mnie bo nie ręczę za siebie - powiedziałam z szelmowskim uśmiechem.
- Cóż to za nie moralne propozycje próbujesz mi złożyć? - Uśmiechnął się szelmowsko.
- Zobaczymy czy zasłużysz, a teraz bierz tą seksowną dupkę w troki i do treningu- powiedziałam z wielkim uśmiechem.
Uśmiechnął się i pobiegł się rozgrzewać. Ja podłączyłam sobie słuchawki do telefonu, włączyłam piosenkę która zawsze dawała mi kopa energii, chwyciłam aparat i zaczęłam swoją robotę. Biegałam jak nakręcona. Zrobiłam świetne zdjęcia dla Krzysia który krzyczał że lepszy ma drugi profil, dla Cichego który próbował zachować powagę, dla Paula z jego rozmarzonym wzrokiem. Nikolay i Jochen robili głupie miny. Jedynym w tym całym pierdolniku powagę zachowywał Olieg. Coś go chyba trapiło ale postanowiłam że pogadam z nim później. Nawet trenerowi udzielił się nasz humor.  Konar,Lukas, Zibi i Fabian stali w kółeczku i tańczyli "Ai se eu te pego". Reszta leżała już na ziemi ze śmiechu.
- Mała co tak patrzysz? Chodź i tańcz!- wydarł się Bartman.
-Jam jest nie godna Wać panie- powiedziałam lekko się kłaniając.
- Pierdolisz jak Makłowicz !- powiedział Igła po czym dołączył do "koła gospodyń wiejskich" i zaczął tańczyć wraz z nimi.
Po chwili już wszyscy tańczyli. Zdjęć było co nie miara.
- Dobra widzę że nic z tego nie będzie. Idźcie do domu. - powiedział Kowal.
Podziękowaliśmy i chłopcy poszli się przebrać. Pomogłam posprzątać na sali i poszłam do szatni zgarnąć swoje rzeczy. Stanęłam przed szatnią i zapukałam.
Drzwi otworzył mi Olieg.
- Mogę torbę wziąć? - zapytałam lekko się uśmiechając.
Kiwnął głową po czym zawołał do chłopaków.
- Ej laski ubierać spodnie bo Mała nadchodzi. Igła do cholery striptiz zostaw dla Iwony!
Zaśmiałam się i weszłam. Paul stał w samych bokserkach przy mojej torbie i grzebał coś w telefonie.
- Kochanie bo jest taka sprawa że muszę do Krakowa jechać. - powiedział.
- A po co?
- Bo jak już mówiłem mam dla Ciebie niespodziankę ale mi te dwa debile przerwały- zaśmiał się.
- Ok, a kiedy jedziesz?
- No dziś koło 15 muszę wyjechać. Wrócę wieczorkiem.
- Ok ja muszę się zająć Alkiem bo coś nie tak z nim jest..
- Też to właśnie zauważyłem. Ok, to widzimy się u mnie czy u Ciebie?
- U Ciebie. Wiesz że kocham twoje mieszkanie. - wyszczerzyłam się.
Zaśmiał się i zaczął się ubierać. Podeszłam do Achrema.
- Ty, ja idziemy dziś na piwo. Nie przyjmuję odmowy.
- Ok, wbije do Ciebie o 17 pasuje?
Kiwnęłam głową.
****
Godzina 17.00 słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram, a za nimi widzę Alka.
- Właź.
Wita się ze mną buziakiem w policzek.
- Gdzie twoja druga połówka? - pyta.
- Pojechał do Krakowa. Nie pytaj po co bo nie wiem. A Natka?
- W domu. Chyba.
- Otwieraj piwo i gadaj co się dzieje. Bo jesteś jakiś przymulony.
- No bo chodzi o...
***
Nowy, nowiutki, najnowszy rozdzialik. Świeży jak bułeczki z Lidla :D
Cudowny dzień, świetny humor, laptop działa żyć nie umierać moje drogie :)
Jak myślicie co to za niespodzianka może być?
No i czym tak martwi się Olieg?
Jestem ciekawa waszych przypuszczeń :D
Buziaki dla Kruszyny i jej cudnych sióstr (Oli i Darii ) ;D
Ściskam i życzę udanej niedzieli i reszty tygodnia ;))
Rudzielec

Czytam i polecam!