sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 15

Zobaczyłam Kubiaka obściskującego się z nikim innym jak Moniką. Stałam tak wryta, nie mogąc wypowiedzieć ani jednego słowa. Moja przyjaciółka to zauważyła i spojrzała w tą samą stronę.
- Nie no zajebię go!- Krzyknęła, na co ja zdziwiłam się na jej słowa.
Już tłumaczę Jagoda to osoba która nie przeklina i denerwuje się na mnie gdyż ja to robię notorycznie.
Wracając do sprawy.
Już do niego podeszła i zaczęła się po nim wydzierać . Czułam jak po moich policzkach spływają słone łzy. Jedyne co byłam w stanie zrobić to podejść do chłopaków i zabrać swoje rzeczy. Tak też zrobiłam.
- Mała co Ty robisz?- chwycił mnie za rękę Olieg.
- Jak to co? Wychodzę-odpowiedziałam ze stoickim spokojem choć łzy płynęły po mojej twarzy- fajnie było was poznać, naprawdę jesteście cudowni. Do zobaczenia może na jakimś meczu.
Chwyciłam torbę i ruszyłam w stronę przyjaciółki którą próbował uspokoić Lotman.
- Jagoda ja wychodzę. Mam dość. Idziesz też czy zostajesz? -spytałam.
- Przykro mi.- powiedziała.- No to wracamy. Trzymaj się Paul.
- Wiesz co? Może zostań z nim, a ja się przejdę sama. Chcę pomyśleć.- powiedziałam i zwróciłam się do siatkarza.- A Ty masz ją grzecznie odwieść do domu bo nie ręczę za siebie.
Jagoda chcąc pokazać mi że jest ze mną mocno lecz krótko mnie przytuliła. Ona jak nikt inny wie że nie lubię jak ktoś się nade mną użala. Ucałowałam obydwoje i ruszyłam do wyjścia.
***
Od tego incydentu bo tak zwykłam nazywać całą tą sytuację minęło kilka dobrych lat. Skończyłam liceum, studiowałam na AWFie w Rzeszowie do którego się przeprowadziłam. Z niektórymi osobami ograniczyłam kontakty. Oczywiście z Olkiem , Krzysiem i Pitem dalej tworzę zgraną paczkę. Nie wiem jak bym sobie teraz bez nich poradziła. Nie wspominają o Kubiaku, a i ja nie pytam. Nie, nie mam nikogo jeśli to Was interesuje. Po tym wszystkim nie umiem ponownie zaufać facetom. Stałam się "cholerną feministką" jak stwierdził niedawno Krzysiek. Nie mam o to do niego pretensji on mnie rozumie. Może to dziwne ale po tym co się zdarzyło w klubie spotkałam się kilka razy z Karoliną. Okazało się że to wspaniała dziewczyna. Zaprzyjaźniłyśmy się. Jagoda chodzi ,przepraszam jest dziewczyną Lotmana. Chodzić to można po bułki do sklepu.
Mamy 5 lutego 2016 roku.
Są moje urodziny. Jak ten czas szybko leci. Już 23 lata jestem na tym świecie. Jadę teraz do domu z Podpromia. Tak, pracuję tam. Od niedawna bo dopiero trzy miesiące. Dlaczego tam pracuje? Ponieważ chłopaki uparli się że muszę nabierać doświadczenia. Dojeżdżam do mojego mieszkanka kiedy słyszę dzwoniący telefon.
- Słucham- odbieram niezbyt entuzjastycznie.
- Hapi berzdej kuwa tu juuu - Słyszałam fałsze Pita i Igły.
- Ojej moje dziubaski o mnie pamiętały? Ocieram łezkę ze wzruszenia - zaśmiałam się
- Oczywiście że tak. Ale nie tylko to dziś świętujemy. - powiedział libero.
- A cóż jeszcze?
- A to cymbale że dziś mija równiutkie pięć lat od kiedy się przyjaźnimy. - powiedział z dumą w głosie.
- O rany faktycznie. Ej ej tylko nie cymbale doskonale wiesz że zawsze miałam problemy z datami.- oburzyłam się.
- Oj tam, oj tam. To jakie plany masz na dziś? - zapytał Piter.
- No i właśnie zabiłeś jednego patajającego jednorożca. Dziś spędzę cudowny wieczór z dwoma butelkami winka i jakimś durnym filmem. Dołączacie?
- Ja dziękuje. Iwonka mnie dziś do kina ciągnie.
- No trudno, a Ty Pituś?
- A może Ty wpadniesz z winem do mnie, co?
- No nie wiem..
- Eh. Kupię słodycze.
- Będę o 20. Dobra to trzymajcie się chłopaki. Buzi, pa . - powiedziałam i rozłączyłam się.
Pod drzwiami czekały na mnie cztery bukiety róż, Wielgachny misiek pluszowy, dwa wory z moimi ulubionymi słodyczami i wiele innych. Byłam wniebowzięta. Okazało się że to prezenty od Kłosa, Winiara, całej Skry, całej Resovi, mojego brata i Łukasza. Od razu zabrałam wszystko do mieszkania. Z mieszkania obok wyszedł mój sąsiad. Zaśmiał się widząc mnie ciągnącą wory do mieszkania. Przywitałam się i dalej wrzucałam wszystko do pomieszczenia.
***
Była już dziewiętnasta więc trzeba było się ogarnąć. Wzięłam gorący prysznic, nałożyłam lekki makijaż i poszłam w ręczniku do sypialni. Postawiłam na luz. Ubrałam legginsy i moją ulubioną bladoróżową bluzę. Uczesałam jeszcze włosy w koka, zgarnęłam torbę wraz z telefonem i ruszyłam do Nowakowskiego.
Szłam jakieś dziesięć minut. Stałam na klatce schodowej i czekałam aż łaskawie mi otworzy.
- Jaka punktualna. -zaśmiał się- właź.
Kiedy weszłam do salonu byłam w szoku. Zobaczyłam tam...


****
Kochani błagam o wybaczenie i rozgrzeszenie. Przepraszam. Ale wiecie jak to jest.. Zbytnio czasu nie miałam.
Czytasz komentuj proszę
Całuje i przepraszam jeszcze raz,
Rudzielec ;*

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 14

Obejrzeliśmy jakąś durną komedię leżąc na kanapie,a dokładniej to ja leżałam z głową na kolanach Miśka. Nie mogłam się skupić na filmie gdyż Kubiak bawił się moimi włosami. Czułam się fantastycznie, te przyjemne motyle w brzuchu nie dawały mi spokoju gdy byłam przy nim. Dochodziła szesnasta.
- Skarbie przydałoby się już zbierać na imprezę- powiedziałam po czym klepnęłam chłopaka w nogę.
- Ale jest tak wcześnie. Przecież umówiliśmy się dopiero na siedemnastą.-pociągnął mnie za rękę.
- Ah ta moja skleroza- strzeliłam się w czoło- Bo widzisz kochanie.. Obiecałam Jagodzie że po nią podjedziemy.
- W sumie czemu nie- uśmiecha się- Można by ją z kimś zeswatać - zrobił minę pt. "If you know what I mean".
- Też o tym myślałam. Tylko z kim? - mina myśliciela.- Pasowali by do siebie z Pitem ale Olka.. W sumie Kłosu też jest fajny.
- Ej, ej bo będę zazdrosny! - dźga mnie między żebra.
- Aua.. Mój Ty zazdrośniku - Przyciągam go do siebie.
- Kocham Cię- powiedział.
- Więc wykrzycz to całemu światu.
-Kocham Cię - wyszeptał.
- Czemu szepczesz?
- Bo Ty jesteś całym moim światem
Po czym namiętnie mnie pocałował.
* * *
Przebraliśmy się, ja postawiłam na krótką granatową sukienkę i mocniejszy makijaż , a Michał na czarną koszule i jeansy. Gdy byliśmy gotowi wsiedliśmy do samochodu i po moją przyjaciółkę. Wyszła z bloku w małej czarnej i jak to ona w pięknych czółenkach. Włosy nakręciła i nałożyła delikatny makijaż, wyglądała niesamowicie. Gdy nas zobaczyła wyszczerzyła się niemiłosiernie.
- Cześć Słonko- powiedziała po czym ucałowała mnie w policzek.
- Cześć Piękna- uśmiech numer pięć pojawił się na mojej twarzy.- Poznajcie się. To jest Misiek mój facet- tu zobaczyłam szok na twarzy Jagody- a to jest Jagoda właśnie moja najlepsza przyjaciółka.
- Wy.. wy.. Ty wredoto nic mi nie powiedziałaś - popatrzyła na mnie z mordem w oczach.
- Tak jakby czasu nie było- przygryzłam wargę.
Misiek objął mnie i ruszyliśmy do klubu.
* * *
Staliśmy pod klubem Misiek świetnie dogadywał się z Jadzią co bardzo mnie ucieszyło. Misiek przytulał się do mnie i co chwilę całował w szyję.
- Weźcie se znajdźcie pokój . - powiedziała Jagoda po czym wybuchnęła śmiechem.
- Zatkaj się Cyganie. Zazdrościsz - wyszczerzyłam się.
Kiedy my sobie tak docinaliśmy pojawiła się reszta towarzystwa, a mianowicie Ignaczakowie, Piter o dziwno sam, Archemowie, Zbychu, Lotman, Kosok, itp.
- O Kubiaki razem- przywitał się Igła- A cóż to za dziewoja? - powiedział do Jagody.
- Jam jest Jagoda wać panie - powiedziała Jadźka po czym wszyscy wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
Postanowiliśmy wejść w końcu do środka. Zauważyłam że Paul ciągle patrzy na moją przyjaciółkę.
- Bierz się za nią, a nie patrzysz. Wolna jest!- poruszałam zachęcająco brwiami.
-Aż tak to widać? - jęknął- Jest śliczna, zabawna. Ten uśmiech, a o oczach już nawet nie wspomnę.
- Fakt jest wspaniała- uśmiechnęłam się.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć ale mój telefon zaczął wibrować. Przeprosiłam Paula i wyszłam odebrać.
-Halo?
- Za halo w mordę walo -zaśmiał się mój rozmówca.
- Kłosu?! Skąd Ty masz mój numer?
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, Karol zaprosił mnie na mecz bym poznała Winiarskiego. Zakończyłam rozmowę , po czym wróciłam do klubu.
- To są kurwa jakieś kpiny?!
A zobaczyłam tam...


***
Dziś trochę dłuższy bo miałam wenę ;D
Przepraszam że tak długo no ale cóż..
Czytasz Komentuj ;*
Całuje ,
Rudzielec

poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 13

 To nie było wszystko. 
- Zamknij oczy - powiedział Kubiaczek i zabrał mnie pod rękę.
- Misiek, co Ty robisz? - wystraszyłam się, ale byłam jednocześnie tak szczęśliwa, że nie zastanawiałam się nawet co to może być, po prostu szłam tam, gdzie mnie kierował.
- Spokojnie, już możesz otworzyć.
   Kiedy otwarłam oczy, wszystko dookoła było takie piękne. Świeczki na stoliku i wokół łóżka, róże porozsypywane po całej sypialni, a na środku dwa kieliszki i wino.
Rzuciłam się mu na szyje.
- Jesteś najlepszy!
- Wiem - uśmiechnął się szyderczo.
- Czekaj.. a gdzie Karolina?
- Nie martw się, wysłałem ją do kina, nie będzie jej do późna.
- Zrobiłeś to.. dla mnie?
- Dla nas, chciałem spędzić ten dzień tylko z Tobą, już za długo na to czekałem.. - powiedział, patrząc mi głęboko w oczy, po czym namiętnie mnie pocałował.
Jak ja dawno nie czułam takich motylków w brzuchu..
                                                           
                                                                          ***

- Dzień dobry piękna, jak się spało?
- Bardzo dobrze, idealnie wręcz. Co to?
- Śniadanko, dla mojego maleństwa.
- Oo.. Jesteś kochany!
- No, następnym razem Ty robisz. - puścił mi oczko.
- No nie wiem, nie wiem.. - zaśmiałam się, a on zaczął mnie łaskotać.
    Po zjedzonym śniadanku wstałam, ogarnęłam się troszku i poszłam do pokoju. Karolina była już w domu, kiedy mnie zobaczyła, skierowała głowę w stronę Kubiego i syknęła zimno:
- Czy ona długo tu jeszcze będzie?
- Tak długo jak będzie chciała, ja się cieszę, że tutaj jest. - cmoknął mnie w policzek.
- Ale ja nie i nie całuj jej w moim towarzystwie, zachowujesz się jakbyś był jej chłopakiem.
   Nastała krótka cisza.
- No bo.. my jesteśmy razem. - odważyłam się powiedzieć i pożałowałam tego.
- Co?! Ty z tą idiotką?! Nie zgadzam się! Co z Moniką?! Nie będziesz z nią! Wynoś się stąd!
- Karolina! Uspokój się! Wiesz, co zrobiła mi Monika i nigdy jej tego nie wybaczę, a Natkę kocham i nie życzę sobie, żebyś tak o niej mówiła, jeżeli coś Ci się nie podoba, to proszę - tam są drzwi! - wskazał je i wyszedł do kuchni. 
- Pójdę, ale jeszcze sobie porozmawiamy moja droga. Mam Cię na oku. 
      Czułam się źle. Było mi przykro, że nie polubiła mnie siostra najważniejszego mężczyzny w moim życiu. Emocje puściły, gdy Karolina trzasnęła ostro drzwiami. Zamknęłam się w łazience, patrzyłam w lustro, a łzy lały się po moim policzku. Mówiłam do siebie 'Po co mi to było? Skłóciłam ich tylko. A co jak Monika się o tym dowie? Zabije mnie.. Jestem idiotką!' 
Usłyszałam po chwili pukanie do drzwi.
- Natka.. wszystko w porządku?
- Tak tak, już wychodzę. - zaczęłam ocierać łzy.
- Mogę wejść..?
    Otworzyłam.
- Kochanie.. nie płacz - otarł łzy wciąż spływające z policzka - nie przejmuj się nią, martwi się o mnie.. ale z czasem Cię zaakceptuje, z Moniką było to samo. Będzie dobrze Natka, chodź obejrzymy razem jakiś film, zadzwonimy do Igły, albo do.. Jagody? Chodź.
- No dobrze, przepraszam..
- Nie przepraszaj, kocham Cię. 

                                                                         ***


Siemaaa <3 
Karny wpis od Jagody :D
No, nie mogłam wytrzymać, sorki Natka, mam nadzieję, że nie usuniesz :*

Ale komentuj, jeżeli to czytasz, jesteśmy ciekawe co myślicie :)

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 12

Dziewczyna minęła mnie i wkroczyła do salonu. Miała około 175 cm, ciemne blond włosy i ładną figurę. Tak, tego jej od razu pozazdrościłam. Ale było w niej coś.. coś czego nie potrafiłam pojąć ani nazwać. Po jej minie widać że była wściekła. Poszłam za nią.
- Michał Debilu wstawaj! – wydarła się tak mocno że Misiek zleciał z kanapy.
- Co jest kur.. O Karola co Ty tu robisz?- spytał podnosząc się z podłogi.
- Przyjechałam! Miałeś po mnie wyjechać na dworzec Idioto . – warknęła.
- No ale miałaś przyjechać w środę.- podrapał się po głowie. – A dziś jest..
- Środa- dokończyłam czym od razu zwróciłam na siebie uwagę.
- Nie dość że o mnie zapomniałeś to jeszcze sprowadzasz do mieszkania jakieś…
- Młoda! Nie przeginaj.- przerwał jej. – Wybacz że nie przyjechałem, po prostu wyleciało mi to z głowy. Doskonale wiesz że jestem zapracowany. A Natka to moja przyjaciółka. Przyjechała mnie odwiedzić.
- Jasne.. Przyjaciółka. – prychnęła.
- Wiecie co? Nie będę Wam przeszkadzać. Pójdę się ubrać. – powiedziałam po czym poszłam do sypialni Kubiaka. Ubrałam szorty oraz białą bokserkę i spięłam włosy w wysokiego kucyka.
Z salonu słyszałam podniesione głosy Karoliny i Miśka. Nie chciałam się wtrącać między rodzeństwo. A właśnie przypomniałam sobie że sama je posiadam i postanowiłam zadzwonić do brata.
- Hej Johny (Dżony). Co tam? Tęsknisz za mną? – zaczęłam rozmowę.
- No hej Mała. Przepraszam Cię ale nie mam zbytnio czasu rozmawiać. Jestem w pracy.
- Aha. Ok. No to trzymaj się tam ciepło – odparłam ze smutkiem.
- Zadzwonię wieczorkiem . Trzymaj się .
Nie byłam zdziwiona. Tak było cały czas gdy byłam w domu. Zawsze kiedy potrzebowałam rozmowy z nim, on nie miał czasu. Przyzwyczaiłam się do tego i nie mamy ze sobą takiego dobrego kontaktu jaki byś my chcieli. Dlatego cieszę się że mam Jagodę.
Wyjęłam z mojej torby paczkę żelków i laptopa. Postanowiłam sprawdzić Facebooka. Zalogowałam się, a tam zaproszenia od siatkarzy i ich połówek. Także zobaczyłam wiadomość od Karola Kłosa który prosił o wysłanie mu fotki którą sobie razem robiliśmy. Akurat był dostępny więc napisałam.
<Hej,hej J Fotkę chcesz? A do jakich celów Ci potrzebna Karolu ? ;P>
<Witam piękną Panią ;) No wiesz, zdjęcie z taką fanką musi trafić na moją  tablice ;* >
Zaśmiałam się odczytując wiadomość.
< Oj weź bo się zawstydzę ;P. A co ja będę z tego miała? :D >
<Hmm. Kawę w towarzystwie przystojnego szatyna? J>
<Winiara? ;D Swoją drogą zawsze go chciałam bliżej poznać :D >
< No parzcie państwo, kolejna fanka niebieskookiego? :D Spoko, poznam Cię z nim J Kiedy wpadniesz na mecz do nas? >
< Serio? <skacze_z_ radości> :D  Wiesz, że Cie uwielbiam? :D Zobaczę jak się z czasem wyrobię i w ogóle. >
Popisaliśmy jeszcze chwilę i Kłosu musiał iść na trening . Sprawdziłam pocztę i co się dzieje w świecie. Po czym włączyłam sobie piosenkę  i  wyszłam na balkon z papierosem w ręku.
I znowu wracam do tego cholerstwa. A tyle razy rzucałam. Siedziałam na ziemi.  Zaczęłam wspominać. Mój pierwszy chłopak, mój pierwszy pocałunek. Jak poznałam Jagodę i Łukasza. Kiedyś byłam zupełnie innym człowiekiem. Wesoła, ciesząca się ze wszystkiego. A teraz? Mówią że jestem chamska ale ja jestem tylko szczera w swoich poglądach. Za długo udawałam kogoś kim nie jestem.
Gdy tak rozmyślałam poczułam że ktoś przykrywa mnie kocem. Odwróciłam się i za mną stał Michał z kubkiem w ręku.
- Słońce wejdź do środka bo się przeziębisz i zgaś to gówno.
- Nie pierdziel tylko siadaj koło mnie.
Posłuchał mnie i usiadł obok. Był zamyślony. Coś go gryzło. 
- Misiu co się dzieje? – zapytałam , po czym złapałam go za rękę- Mi możesz powiedzieć wszystko.
Oparłam głowę o jego ramię i czekałam. Czekałam aż w końcu coś powie. On głośno westchnął i mocnej ścisnął mi dłoń.
- Zakochałem się w pewnej szatynce, o dużych brązowych oczach, szerokim uśmiechu. Spotkałem ją na meczu i od tamtego czasu myślę o niej cały czas. Zrobiłbym wszystko by była szczęśliwa.
Kiedy skończył mówić spojrzał na mnie. Byłam w wielkim szoku. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Po raz pierwszy w życiu mnie po prostu zatkało.  Siedziałam tak wpatrzona w niego z rozszerzonymi na maksymalną wielkość oczami.
Michał ujął moją twarz dłońmi i delikatnie mnie pocałował. Oddawałam każdy pocałunek jakby jutra miało nie być.  Kocham go, a on kocha mnie. Czy można chcieć czegoś więcej?
Chwilę później siedzieliśmy wtuleni w siebie i patrzyliśmy na zachód słońca.
- Kocham Cię Natalko- powiedział Michał.
- Kocham Cię Misiu – odpowiedziałam za co zostałam nagrodzona buziakiem w skroń.



***
Czeeść :)
Dziś zrobiło się romantycznie, Natka i Kubiaczek <3
Czytasz, Komentuj ;* 
Całuję,
Rudzielec 

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 11

(narracja pierwszoosobowa) 

W końcu nadszedł dzień gdzie miałam jechać do Żor. Nie byłam pewna tego wyjazdu. Dobra nie będę owijać w bawełnę.. Bałam się go cholernie. Okey, zbliżyłam się bardzo do Miśka ale.. No właśnie, zawsze jakieś ale. No dobra ale wracając do mieszkania państwa Nowakowskich. No w życiu nie widziałam żeby ktoś tyle się kłócił. Olka non stop darła za przeproszenie, mordę. Jak można mając takiego świetnego faceta.
Zabierałam się za pakowanie. Byłam już prawie gotowa kiedy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i z uśmiechem odebrałam.
- Witam pana. Co się stało że tak sobie o mnie przypomniałeś?
- Cześć Malutka – powiedział Łukasz – Nic się nie stało. Tak chciałem pogadać. Jesteś już w domu czy się jeszcze pałętasz po siatkarzach?
- Pałętam ? Bicz plis ja tu jestem gościem honorowym – zaśmiałam się.
- Jak zawsze- usłyszałam śmiech ale wiedziałam że coś jest nie tak.
- Dobra nie gadaj mi tu o bzdetach tylko mów co się dzieje?
- Zerwałem z Anką.- westchnął głęboko.
Zatkało mnie kompletnie.
- Ale jak to?
Następne piętnaście minut spędziłam na wysłuchiwaniu wywodów Łukasza i pocieszaniu go. Zakończyłam rozmowę i poszłam się przebrać.
- Natka!! – drze się Piotrek
Wyszłam z pokoju i popatrzyłam na środkowego pytającym wzrokiem. Ten nic nie odpowiedział tylko wskazał głową drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam Michała z wielkim bananem na twarzy.
- Cześć Maleńka – powiedział podchodząc do mnie. –Gotowa?
- Cześć Kruszyno – strzeliłam uśmiech numer 2- prawie jeszcze tylko poprawię makijaż i możemy pędzić.
- Po co Ci makijaż? Jesteś śliczna bez tego.
Nie odpowiedziałam tylko zarumieniłam się jak tylko ja miałam w zwyczaju.
- Nie słodź mi tu już tak. – pokazałam mu język i skoczyłam szybko do łazienki.
Nałożyłam na powiekę kreskę i zrobiłam wysokiego koka. Nie zbyt zadowolona z efektów wyszłam z łazienki . Misiek widocznie się niecierpliwił  bo co chwila pytał czy już jesteś gotowa. Westchnęłam głęboko, skoczyłam szybko po torebkę z rzeczami i mogliśmy już iść. Ucałowałam Piotrusia i pożegnałam się z Olką. No cóż.. Trzeba jechać. Wsiedliśmy do samochodu Kubiaka i odjechaliśmy w stronę zachodzącego słońca. Boż co Ty pieprzysz?! Dobra łatewer.. Do Żor mieliśmy kilka godzin jazdy ale nikomu to nie przeszkadzało.
Po półtorej godziny..
- Misiuu zatrzymaj się na jakiejś stacji – poprosiłam najładniej jak tylko umiałam.
- Głodna co? – zaśmiał się po czym wyciągnął ze schowka słodycze, kanapki i napoje.
- Wiesz że Cię uwielbiam? – wyszczerzyłam się i zaczęłam pochłaniać żelki.
**
Po drodze kimnęło mi się bo tak niestety działa na  mnie jazda. Podjechaliśmy pod blok. Michał wziął moje rzeczy, a ja torbę z żarciem i wkroczyliśmy razem na klatkę. Byliśmy tak zmęczeni, że pojechaliśmy windą na piętro Kubiaka.
-Zapraszam panią bardzo serdecznie.
Weszliśmy i padliśmy na kanapę. Po zjedzeniu pysznej kolacji którą sporządził gospodarz postanowiłam wziąć prysznic.
- I`ve been wating All night for you to tell me, tell me that you need me. Tell me that you want me. –śpiewałam głośno ukochaną piosenkę wychodząc w samym ręczniku z łazienki.
- No, noo. Takie widoki to bym mógł mieć cały czas- Michał poruszał zabawnie brwiami na co zareagowałam chichotem.
- Oj siarap Misiek – pokazałam mu język i poszłam się ubrać.
**
Była noc. Znowu rozpętała się burza, a ja śpię sama w sypialni u Miśka. Wstałam z łóżka, ubrałam szlafrok i poszłam do salonu gdzie spał Kubiak.
- Misiuu, Misiek – klepnęłam go w nogę
- Co się stało Słońce? – zapytał sennie
- Boje się burzy.. –powiedziałam czerwieniąc się- Mogę z Tobą spać?
- Oczywiście.
Zrobił mi miejsce i kiedy położyłam się obok objął mnie ramieniem . Czułam na sobie jego oddech i przechodziły mnie przyjemne dreszcze. Czyżbym się zadurzyła?
Rano obudził nas dzwonek do drzwi. Ubrałam szlafrok i nie budząc Dzika poszłam otworzyć.
- Kim Ty jesteś ?- zapytała dziewczyna stojąca przed mieszkaniem i mierząca mnie wzrokiem.
- Przyjaciółka Michała, a Ty?

- Jego siostra, Karola.

**** 
Czeeeść ;* 
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale szkoła mnie męczy.. 
Obiecuję poprawę.
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz ;*
Całuję 
Rudzielec <3

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 10


Ostatni dzień u Ignaczaków  spędziliście bawiąc się jak dzieci. Postanowiłyście z Iwoną zrobić jakieś pyszne ciacho. Igła  siedział w tym czasie przy laptopie odpisując na wiadomości od fanów i co chwilę urzekał was nowymi hitami z YouTube. Z Iwonką rozmawiałyście jakbyście się znały od zawsze. Cieszyłaś się z tego że znalazłaś tak wspaniałych przyjaciół. Robiąc ciasto wszczęłyście wojnę na mąkę. Oczywiście kuchnia  była cała `usyfiona .
- No hello ja też chcę!  – zaśmiał się Krzysiek  za co dostał mąką w twarz .
Posprzątałyście szybko  i zjadłyście wasz wypiek. Ignaczak  z dziećmi pochwaliliście wasze zdolności kulinarne.  Troszkę było Ci smutno że musisz już jechać do Cichego i do jego dziewczyny.  Piter  to świetny facet ale obawiałaś się tej jego Oli... Ignaczakowa pocieszała Cię że jest w porządku i że nie masz się o co martwić.
Po godzinie 15 przyjechał Nowakowski . Cieszył się jak głupi do sera.
Ups. Chyba znowu sarkazm i ironia łączą się z moją wrodzoną wredotą..
- Witam piękną niewiastę- wita Cię buziakiem w policzek. – stęskniłem się za Tobą J
- Witam zacnego milorda- odpowiadasz z uśmiechem- Mi także brakowało twoje mordki.
Pożegnałaś  się z Krzysiem i jego familią buziakami  i wsiadłaś do Piotrkowego samochodu w którym już czekał twój driver (czyt. Drajwer  ;D).
- Czego słuchasz mi lady?- zapytał Cichy.
- Rocka ale kocham też Eminema. – uśmiechnęłaś się.
- Powiedz jeszcze że grasz na Playstation i lubisz oglądać powtórki seriali, a Ci się chyba oświadczę.
- Oj kochanie to kupuj pierścionek albo lepiej popcorn bo mam ochotę znowu obejrzeć w necie odcinek M jak Miłość jak Hanka wpada w te kartony – powiedziałaś po czym wybuchnęłaś śmiechem.
Droga minęła Wam w śmianiu się z bohaterów różnych seriali np. Hanki z M jak Miłość czy Ryśka z Klanu. Po jakichś piętnastu minutach byliście pod mieszkaniem środkowego.  Z twojego gardła wydarł się jęk zachwytu. Pit tylko uraczył Cię chichotem. Zaraz… Łejt.. Chichotem?  A skąd! Pit roześmiał się na całe gardło jak to na niego przystało.
- A spierdalaj – powiedziałaś pod nosem.
- Nie gniewaj się Wstydnisiu. Złość piękności szkodzi.
Nie odpowiedziałaś nic prócz głośnego `Pff.  Pit objął Cię ramieniem i weszliście do mieszkania.
- Helooooł!! Olka!- wydarł się niemiłosiernie Nowakowski.
-  Ide kretynie..
I znów to uczucie.. Zimno cos?
Pit zaprowadził Cię do salonu w którym momentalnie się zakochałaś. Usiadłaś na sofie i czekałaś na gospodarza który skierował się do kuchni by zrobić Ci coś ciepłego do picia.
- Człowiek nawet prysznica nie może wziąć po całym dniu pracy.. Gdzie Ty do cholery jesteś?! – słyszałaś głos jakiejś kobiety, domyśliłaś się że to Olka.
Weszła do salonu utworzyła usta by coś powiedzieć ale gdy Cię zobaczyła zamilkła.
- O rany Ty pewnie jesteś Natka – powiedziała z lekkim zmieszaniem na twarzy.
- Tak, tak to ja- uśmiechnęłam się- A Ty to pewnie luba Cichego, Ola?
Kiwnęła głową zgadzając się. Przeprosiła Cię na chwilę i pognała do kuchni.
- Ty idioto czemu mi nie przypomniałeś że dziewczyna Miśka dziś się tu pojawi? – syczała Olka
WTF?! Jaka dziewczyna.. Mam tego serdecznie dość..
- Mówiłem Ci wczoraj i dziś jak po nią jechałem..- powiedział spokojnie.
Wziął tackę z napojami i ciastkami i zaniósł do salonu .
-Przepraszam jeśli sprawiam kłopot..- powiedziałaś spuszczając głowę.
-  Oj kaman. Olka ma dziś niezbyt kolorowy humor. Ale przejdzie jej. Tak jest zawsze- powiedział uśmiechając się przeuroczo.
Wzięłaś łyka swojego picia i od razu się nim zakrztusiłaś.
- Co to Kuźwa jest?! – wykrzyknęłaś
- Herbatka z prądem co by Cię troszku doładować – puścił Ci perskie oko i włączył TV.  Wymyśliliście że pogracie sobie na Play`u .
Graliście kilka godzin gdy nagle waszą zabawę przerwał telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłaś zdjęcie Jagody.
- Hej Skarbie. Czego dusza pragnie?- przywitałaś się z przyjaciółką.
- Pragnie z Tobą pogadać słoneczko Ty moje. Co tam? Jak tam? Jak siatkarzyki ? Tęsknie.
- Wszystko dobrze słońce Ty moje.  Opowiem Ci jak wrócę chociaż nie mam lepszy pomysł.
- A mianowicie?
- A no w sobotę razem z przystojniakami idziemy na imprezę. Idziesz z nami !
- What? Piłaś cos?
- Ee Tylko herbatę  z prądem robioną przez Piotrusia. Ale mówię serio. Przyjadę po Ciebie z Kubiakiem. On jeszcze nic nie wie ale mi nie odmówi. – zaśmiałaś się szyderczo

Pogadałyście jeszcze chwilę i wróciłaś do gry z Cichym. Po godzinie byłaś tak zmęczona że poszłaś pod prysznic i od razu w kimę.  


***
Mam nadzieje że wam się spodoba i bardzo Was przepraszam za to że w poprzednich rozdziałach nie było za bardzo widać to co pisałam. :( Nie wiem co się dzieje. 
A teraz taki Kubiaczek na dobranoc ;) 
Całuje mocno, 
Rudzielec.
P.S. Proszę komentujcie bo nie wiem czy się Wam podobają moje wypociny czy nie :( 

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 9.

Te dwa dni u Olka szybko minęły. Poznaliście się bardzo dobrze, teraz masz pewność że istnieje coś takiego jak przyjaźń damsko- męska.  Żałujesz że twój brat taki nie jest.
No cóż nie można mieć wszystkiego..
Siedziałaś u Igły w samochodzie i zmierzaliście w stronę jego mieszkania. Widziałaś że bardzo chce coś powiedzieć ale nie chciałaś naciskać, w końcu wybuchł.
- Jak tam u Miśka?- zapytał niby ot tak.
- A jak ma być? Chyba dobrze nie skarżył się, ani nie płakał mi do słuchawki więc chyba nie narzeka. A tak w ogóle to czemu akurat mnie pytasz? Przecież to twój kumpel..- Powoli zaczynały Cię denerwować te pytania o Miśka.
- A wiesz.. tak tylko.. A jak Ci w szkole idzie gówniarzu? – wyszczerzył się jak szczerbaty na suchary.
- Zajebiście że tak powiem nie ładnie.  Tylko jak się rozniesie że Was znam to nie będę miała życia na dzielni..
- Dlaczego?
- Ty chyba sobie nie zdajesz sprawy ile jest u mnie w szkole hotek. 
- Czyli że znają tylko Siuraka i Zibiego? – zapytał
- No coś ty. Misia, Ciebie i Cichego też znają. – odpowiedziałaś puszczając perskie oko w jego stronę.
- Ach gdzie Ci prawdziwi kibice..
Na tego typu rozmowach spędziliście całą podróż. Śmiechu było nie mało gdyż.. no cóż Krzysiek do poważnych osób nie należy.  Co tu dużo mówić on jest pozytywnie nienormalny, zresztą Ty też do normalnych i spokojnych nie należysz (zwłaszcza gdy włączy Ci się ADHD ).
-  So so what?
I'm still a rock star
I got my rock moves
And I don't need you – śpiewałaś wchodząc po schodach do mieszkania Krzysia.
- No nooo. Natek nie mówiłaś że tak zacnie śpiewasz.- popatrzył na Ciebie z uznaniem w oczach.
- Oj Krzysiu, jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz.
Gdy stanęliśmy pod drzwiami słychać było Iwonę która z kimś rozmawiała w domu dość głośno.
- Mówię Ci wypieprzaj póki ich nie ma. Nie mamy o czym rozmawiać.
- Ale ja chcę go odzyskać..
- Monika, do cholery czy Ty się słyszysz? Po tym wszystkim chcesz go odzyskać? I jeszcze myślisz że Ci pomogę?
- Ale..
- Nie ma żadnego ale. Teraz mogę Ci to powiedzieć. Nigdy Cię nie lubiłam, a znosiłam Cię tylko ze względu na Miśka. Wydawałaś mi się wyrachowaną szmatą i nie myliłam się. A teraz z łaski swojej wypieprzaj.
Usłyszeliście kroki i z hukiem otworzyła Ci wysoka szatynka.
- Cześć Krzysiek..
- Monika.- skinął jej głową.
Minęła Cię z lodowatym spojrzeniem. Kiedy weszła do windy powiedziałaś.
- Coś się zimno zrobiło czy tylko ja mam takie schizy? – uśmiechnęłaś się szeroko.
Nie mam co się przejmować. Mnie to nie dotyczy.
- Cześć, jestem Iwona. Ty pewnie to Maleństwo o którym opowiadał mój mężulek. Powinnam być zazdrosna.. – Zaczęła Ignaczakowa ze szczerym uśmiechem.
- Hej tak, tak to ja. Natka jestem ale możesz mi mówić Maleństwo jak wszyscy. – uśmiech firmowy numer 5.- Przepraszam za niego, a raczej za nich.
Iwona spojrzała na Ciebie zszokowana.
- Cos nie tak powiedziałam?
- Nie, nie tylko to jest niesamowite słyszeć jak ktoś przeprasza za zachowanie mojego męża. W końcu to ja nie muszę tego robić – powiedziała Iwona i razem wybuchnęłyście śmiechem.
Zwiedziłaś mieszkanko, poznałaś Dominikę i Sebka. Cudne dzieci. Wieczór spędziliście popijając winko i rozmowami na przeróżne tematy. Stwierdziłaś że Krzysiek to szczęściarz że ma tak wyrozumiałą żonę. Wino zawsze uderzało Cię w głowę więc postanowiłaś położyć się już spać.


Pożegnałaś grzecznie po czym udałaś się pod prysznic i położyłaś się do łóżka. I znowu bardzo szybko odpłynęłaś. 

***
 Cześć Misiaki, 
Nowy rozdział.. nie potrafię go ocenić. 
Przepraszam jeśli komuś się nie podoba czy coś ale ostatnio mam istny że tak powiem rozpierdol w głowie..;/
Postaram się lepiej. 
Czytasz? Proszę komentuj to naprawdę bardzo pomaga. 
Całuję,
Rudzielec.

Czytam i polecam!